Blog > Komentarze do wpisu

„Być może” jak chór w operze

Naszym kibolom, po uznaniu, jakim cieszą się w części, szczególnie tej prawdziwej-polskiej, społeczeństwa i wśród patriotycznie usposobionych polityków w ojczyźnie, zapragnęło się zabłysnąć też w szerokim świecie.

Nie tam jakaś Litwa, „prawie nie zagranica”, ale naprawdę „w świecie”. I dopięli swego. Mówi o nich cała opinia publiczna w Meksyku. Teraz jakiś Donald „Słońce Peru” im nie podskoczy, oni też mają swoje pięć minut w tamtych okolicach.

Oczywiście chodzi mi o popis kiboli Ruchu Chorzów na plaży w Gdyni, gdzie pobili (się?) z meksykańskimi marynarzami. Nie mam tu zamiaru płakać nad losem bogu ducha winnych Latynosów, bo oni, co wynika z relacji światków, święci nie byli, wbrew temu, co sugerował kapitan ichniego żaglowca. Niemniej oczywistą oczywistością jest, że leżącego się nie kopie i to w kilka osób, w czym nasi kibole są wyspecjalizowani i na plaży nie było inaczej. Bo nawet obrona, jak tłumaczyli kibole i „świadkowie”, na kopaniu leżącego nie polega. Genialna praca policji udowodniona została zatrzymaniem kilkunastu i wypuszczeniem wszystkich, oprócz trzech, spośród ok. setki bandytów. Porażająca skuteczność i prewencja godna naśladowania na całym świecie.

Głos zabrał w sprawie minister od policji Bartłomiej Sienkiewicz. I kiedy go usłyszałem, opadły mi ręce. Który to już raz… Być może będziemy musieli socjalizować siłą…”, Być może będzie my musieli opracować jakieś ostrzejsze sankcje karne…”, i jeszcze parę takich „Być może” pan minister wyartykułował. O rany! Od kilkunastu lat kibole terroryzują centra miast, że o pasażerach PKP nie wspomnę, podczas meczów tzw. „wysokiego ryzyka”. Od kilkunastu lat kibole rywalizujących ze sobą klubów, a raczej zwalczające się „kluby kikolskie” zabijają siebie nawzajem różnymi maczetami i innymi kijami bejsbolowymi. Kilkanaście lat mówi się o tym, że kiboli trzeba bezwzględnie zwalczać a nie cackać się z nimi. I nagle pan Sienkiewicz odkrywa Amerykę stwierdzając: „Być może będziemy musieli”.

„Być może będziemy musieli” oznacza ni mniej, ni więcej, tylko tyle, że najpierw trzeba będzie się zastanowić. A nic tak doskonale naszej władzy nie wychodzi i to od wielu, wielu lat, jak zastanawianie się właśnie.

Zresztą znakomicie, za pomocą pewnej analogii, zobrazował działania ministra Sienkiewicza prof. Jerzy Stępień, były prezes Trybunału Konstytucyjnego. Otóż opisał on działania ministra do opery, a ściślej do chóru w operze. Minister mówił o rasistach „Idziemy po was” i co? I nic. Jak chór w operze, śpiewa „Idziemy po was”, ale stoi, o to chór.

Chciałbym przystanąć na ten temat, bo to dobry obraz działania ministra. I całego rządu zresztą. Minister był mocno niezadowolony z działań białostockiej policji i prokuratury. Miał poprawić pracę policji i porozumieć się z Prokuratorem Generalnym i z ministrem sprawiedliwości, mieli coś tam działać. I słusznie miał robić. I dobrze zaczął, dymisjonując białostocką, miejską panią komendant policji, bo się nie sprawdziła. Ale natychmiast, panią komendantkę, która się nie sprawdziła, za karę przeniósł na „gorsze” stanowisko (przecież tak należy) Komendanta Wojewódzkiego Policji w Opolu. I to jest dokładnie to, co najbardziej kłuje mnie w oczy i boli w wykonaniu władzy – krzywda tym z wierchuszki stać się nie może. Czyli, spadła z wysokiego stołka na… jeszcze wyższy stołek.

Analogicznie dzieje się w wierchuszce całej naszej sceny politycznej. Jak jakiś politruk jest zbyt głupi i bez przerwy kompromituje partię i jej przywódcę, lecz jest wierny jak pies i oddany bez reszty, albo jak zbyt krytykuje szefa, ale jest zbyt ważny, żeby go wyrzucić, z poselskiego fotela, za karę winduje się go na fotel czterokrotnie droższy w Brukseli.

Tak więc, po „dobrym” początku, czyli „odśpiewaniu” jak w operze „Idziemy po Was”, dalej było jak zwykle, czyli… nic nie było.

Margaret Thatcher, pani premier brytyjskiego rządu potrzebowała jednego roku na poradzenie sobie z angielskimi kibolami. U nas, po kilkunastu latach zapowiedzi, zapowiada się, że być może trzeba będzie się zastanowić, co z tym zrobić.

 

Tymczasem kibole bez przeszkód zakłócają spokój, terroryzują całe miasta i miasteczka w dni rozgrywania meczów piłki nożnej przez kopaczy, których w skali Europy (o świecie nie ma, co nawet wspominać) uniesposób nawet nazwać piłkarzami, paraliżując życie miast i miasteczek, zastraszając mieszkańców, paraliżując „nic niemogącą” policje i inne służy. Nawet jak się jakiegoś kibola ukara, to kara jest śmiesznie niska, a i taka nie jest egzekwowana (zakazy stadionowe są często nieweryfikowane, poza tym nieszczelne).  Nieszczelność, albo zbytnia restrykcyjność pozwala kibolom zadymiać na innych meczach, innych (niższych) ligach, czego przykład mieliśmy w Łomiankach. I…


Jeszcze tylko parę wiosen

Jeszcze parę przygód z losem

Jeszcze tylko parę zim

I refrenem zabrzmi tym:

Wesołe jest życie kibolka

Wesołe jak piosnka jest ta

Gdzie stąpnie tam pełna swawolka

I świat doń się śmieje: ha ha

Gdzie stąpnie tam pełna swawolka

I świat doń się śmieje: ha ha.

 

wtorek, 20 sierpnia 2013, andy_lighter

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2013/08/20 17:19:22
Wiesz, Andy, pisałam o tym już tyle razy, że już więcej mi się nie chce. Chyba nawet wtedy, kiedy zaczynałam pisać blog, a to było hohohoho....:) Nie spotkałam się też jakoś ze zrozumieniem specjalnym blogowiczów. No, ja to rozumiem, nie każdy mieszka przy stadionie :)
-
2013/08/20 19:20:26
@Avianco, a poza miejscem zamieszkania..., to krytyka, nomen omen, rządu, a to w "naszym" środowisku, nie... uchodzi za bardzo ;-)
-
Gość: Piotr Opolski, *.internetia.net.pl
2013/08/20 21:09:37
Zgadzam sie z notką !!,
Mam pewna watpliwość. Kibole to nie jest temat nowy. Właściwie ten problem zaczął się od 1989 roku a nawet wczesniej. Na razie policja i prokuratura sa bezradne. Zaczynam w tą bezradność powatpiewać a zaczynam podejrzewać, że jest to celowe działania a właściiwie jego brak.
Policja i prokuratura umiała w innych dziedzinach zycia rozpoznac i inwigilować skutecznie rózne srodowiska a środowisko kibolskie jest dla nich trudne do "rozpłukania", wyszukania prowodyrów, głównych organizatorów ustawek itp ??. Mam w to wierzyć że to taki problem ?. Wymieniłeś premier GB........chyba mam temat do przemysleń.
Pozdrawiam
ps.
Nie wkurza Cie sytuacja w światku siatkarskim - gotuje sie do notki !
-
2013/08/20 21:21:35
Dzięki za poparcie Piotrze i podobieństwo myśli.
Ps.
Oj wkurza mnie. czekam z niecierpliwością.
Pozdrawiam.
-
2013/08/21 12:44:57
I ja się zgadzam ze stanowiskiem zawartym w tekście. Wytłumaczenie, wg mnie, jest bardzo proste: jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze.
Pozdrawiam.

liczniki

 Dodaj do Google stat4u free counters