Blog > Komentarze do wpisu

Liderki „sejmomajdanu”

Dyskusje i spory wokół protestu rodziców dzieci niepełnosprawnych nie tylko nie gasną, ale wręcz przybierają coraz ostrzejszą formę, podobnie jak sam protest. Moja opinia o tym proteście jest jasna, opisałem ją parę dni temu. Chciałbym dziś skupić się na kilku aspektach tej sprawy

Liderkami protestu w sejmie wydają się być dwie panie: Iwona Hartwich i Elżbieta Karasińska, matki opiekujące się niepełnosprawnymi dziećmi. To one są „najgłośniejsze”, najbardziej wyraziste i najbardziej „rozchwytywane” przez media.

Chociaż uważam, że postulaty uczestników sejmomajdanu są w większości zdecydowanie słuszne i zasadne, to uważam również, że są zdecydowanie wygórowane czasowo. Protest powinien dotyczyć zupełnie innych obszarów, niż dotyczy obecnie. A w dodatku skargami na niesprawiedliwe traktowanie tych ludzi, należałoby obdzielić znacznie szerszą rzeszę ludzi niż ta, reprezentowana przez protestujących. Jeśli tak się nie stanie, tzn., jeśli protestujący zdołają ugrać coś dla siebie, choćby obiecane już przez premiera podwyżki świadczeń, protestujący i rząd będą musieli zmierzyć się z oskarżeniami o skrajne niesprawiedliwe traktowanie ludzi, wymagających pomocy państwa. Protest powinien dotyczyć zupełnie innych obszarów, niż dotyczy obecnie. Aby to wykazać, posłużę się własnym przykładem. I proszę o nietraktowanie tego jako użalanie się nad sobą, bo nie o to mi idzie, ale o to, żeby pokazać, że „niejednemu psu na imię Burek”, czyli, że sytuacja tych rodzin nie jest taka wyjątkowa, inna niż całego, pozostałego społeczeństwa, niż się tym ludziom wydaje. Zresztą, dowodem na to, ze się nad sobą nie użalam jest fakt, że opowiadam się za jak najściślejszą integracją Polski z Unią Europejską, nawet kosztem wielu wyrzeczeń, że jestem zwolennikiem wprowadzenia Euro, chociaż to będzie oznaczało mój biologiczny koniec, bo jestem przekonany, że za 300 € przeżyć się po prostu nie da, ale wiem też, że tak trzeba i nie o mnie tu chodzi, ale o kraj, o dobro wspólne.

Jestem przekonany, że twarze sejmomajdanu są wybrane najgorzej, jak można było wybrać. Dlaczego? Z bardzo prostego powodu: mówią językiem, który nijak do nich nie pasuje. To trochę tak, jak bogaty, siedzący w przepastnym skórzanym fotelu na końcu ogromnego gabinetu biznesmen, tłumaczył zasłuchanej gawiedzi, że „pieniądze nie są w życiu ważne”. Oczywiście przerysowuję, ale muszę to robić, w obliczu wypowiadanych przez protestujących słów, np. ustami pani Karasińskiej: My, rodzice i opiekunowie dzieci niepełnosprawnych, chorych i całkowicie zależnych od naszej całodobowej opieki i zaangażowania, nierzadko egzystujemy wraz z nimi na granicy ubóstwa”. Z cała pewnością tak jest, ale czy akurat te słowa są wiarygodne w ustach kobiety obłożonej złotą biżuterią? Moja matka, dopóki nie poszedłem na swoje, Nidy nie miała złotej biżuterii, poza obrączką i pierścionkiem (z e złotą płytką zamiast kamienia z wygrawerowanymi inicjałami, który dostała od swojej matki jeszcze przed wojną), bo ją nie było na to stać – walczyła jak lew o jedzenie i ubranie dla dzieci, o w miarę „normalny” dom. Zresztą, na starość kupiła sobie jedynie łańcuszek bez żadnego „wisiorka”, czy innej „przyczepiaki”.


Pani Hartwich, walcząca o godne życie swoje i swojego syna nie ukrywa spędzania wolnego czasu na wycieczkach do cieplejszych krajów. To oczywiście żaden objaw luksusu, ale ile rodzin z niepełnosprawnymi dziećmi może sobie na takie „wczasy” pozwolić? Śmiem twierdzić, że niewiele i wołanie o godne życie z ust tej pani brzmi cokolwiek… dziwnie. Fragment kuchni tej pani aż wbił mnie do fotela. Ja nie będę miał takiej nigdy. Tak samo jak nie będę miał, bo nijak mnie nie stać, samsunga galaxy, kosztującego blisko 2000. W życiu nie będzie mnie stać. Nie stać mnie, choć ciężko harowałem przez dwadzieścia lat. Oczywiście, można oszczędzać, mieć sponsora (jest pani Iwona szefową jakiegoś stowarzyszenia osób niepełnosprawnych, ale nie wiem, czy z tego tytułu ma dochodów, być może nie), ale większość ludzi niepełnosprawnych (jak np. ja) oszczędzić nie ma z czego, a o sponsorach może im się tylko przyśnić, w kompletnie nierealnym śnie. Żeby wyremontować i wyposażyć pokój dwa lata temu, musiałem, a raczej musieliśmy z żoną (każde z nas „na swoje konto”) zadłużyć się po czubek głowy na ponad cztery lata. Reszta mieszkania się sypie, ale cóż…, nie starczyło. Jak mam więc spokojnie słuchać wołania pani Hartwich o „marzeniach o godnym życiu”, kiedy akurat jej nie wierzę.


Protestujący zarzucają Tuskowi kłamstwo, bo obiecał stworzyć system, a nic nie zrobił – kłamał. To nie jest prawda – stworzył system, dochodzenia do minimalnej pensji do 2016. roku. Te panie uznają, ze stworzenia systemu polega na tym, żeby stworzyć i dać „finalny produkt”. Już. Dzisiaj. Tylko, że tak się nie da. Do szewskiej pasji doprowadziła mnie pani Karasińska stwierdzeniem, że dobrze wspominają prezydenta Kaczyńskiego, bo on zauważał ich problem. Zaiste, doskonały powód, żeby go dobrze wspominać, bo „zauważał”. To, ze ani on, ani jego brat nic z tym „zauważeniem” nie zrobili, nie ma już żadnego dla tych pań znaczenia.

Można by mnie uznać za człowieka o sercu z kamienia, o brak empatii, itp., gdyby nie dwa drobne szczegóły. A nawet trzy. Po pierwsze: sam jestem niepełnosprawny od urodzenia, choć grupę inwalidzką przyznano mi dopiero w wieku 19 lat i to za sprawą moich usilnych starań. Oczywiście owo przyznanie grupy inwalidzkiej nie wiązało się z jakimkolwiek świadczeniem pieniężnym. Po drugie: moja matka z tytułu mojej niepełnosprawności nie otrzymała złamanego grosza, choć do drugiego roku życia w zasadzie nie widziałem, a więc nie chodziłem a i późniejsze moje przedszkole, przez rok, czy półtora, dokonywało się za sprawą „zanoszenia mnie tam – (2 km z hakiem), na rękach”. Po trzecie: samo środowisko rodziców dzieci niepełnosprawnych jest w sprawie protestu w sejmie podzielone. Choć uważają pretensje za słuszne, nie podoba im się forma protestu, a przede wszystkim to, że zabrali ze sobą dzieci. Te leżące na korytarzach dzieci to horror, który nie niesie żadnych pozytywnych konsekwencji. Ja bym swojej córki na taką przygodę nie skazał” – stwierdził ojciec niepełnosprawnego dziecka, niepodzielający formy „sejmomajdanu”.

Gdybym ja „wybierał” twarz do takiego protestu, na pewno zadbałbym o to, aby żadna pani nie wkurzała widzów złotymi kolczykami, łańcuszkami, bransoletkami i kilkoma pierścionkami. Gdybym ja „wybierał” twarz do takiego protestu, z pewnością zadbałbym o to, aby jej ‘wizytówka” na portalach społecznościowych nie kłuła w oczy fotkami z ubraną w markową odzież rodziny z palmami i jachtami w tle. Bo to po prostu musi budzić niesmak i nie harmonizuje z tekstami o ubóstwie i walki o godności.

Moim zdaniem, państwo powinno wspomagać rodziny z niepełnosprawnymi dziećmi, a nie utrzymywać te rodziny. Rodzice tych dzieci powinny więc walczyć o inne cele, niż o utrzymywanie ich przez państwo. Bo to właśnie inne obszary pomocy tym ludziom kuleją, lub nie działają. Choćby bezpłatny dostęp do rehabilitacji. Zmianę formy dofinansowania środków rehabilitacyjnych przez CPPR (PFRON), bo jego dzisiejsze funkcjonowanie jest chore. I działa na zasadzie: „kup sobie sprzęt a my ci potem część zwrócimy”. To jest chore, bo nie jest problem w tym, żeby później zwrócić, ale w tym, że nie ma za co „najpierw” kupić. Choćby zapewnienie lepszej, skuteczniejszej kontroli Dziennych Ośrodków Opieki, gdzie opieka bywa niewłaściwa (czasem „po macoszemu”, czyli jest fikcją), gdzie pieniądze są wydawane często niezgodnie z przeznaczeniem, co zmusza rodziców do „finansowania” środków na funkcjonowanie w tych Ośrodkach z własnych kieszeni. Itd., itd. Tutaj jest pole do popisu dla rodziców tych dzieci, a nie tylko w pieniądzach.

Osobną sprawą sa renty socjalne dla tych dzieci. Zupełnie tego nie rozumiem, że niepełnosprawne dziecko otrzymuje rentę socjalną, podobnie jak alkoholik, który nigdy nie pracował, bo mu się nie chciało a stracił zdrowie, bo nalewki zapijał ja bolami i denaturatem. To jest absolutnie nie do przyjęcia. Kiedyś, jak byłem młody, niepełnosprawny, aby otrzymać rentę musiał przepracować co najmniej pięć lat. Nie wiem jak się sprawy miały z dziećmi, które nie mogły pracować nijak, ale większość, nawet bardzo chorych ludzi po uzyskaniu pełnoletniości „pracowało”. To była iluzoryczna praca. Pracowały całe rodziny, rodzeństwo, rodzice (np. chałupniczo), aby owe pięć lat „wypracować”. Poza tym istniały Spółdzielnie Inwalidów, zniszczone za sprawą „niewidzialnej ręki wolnego rynku”. W każdym bądź razie wysokość renty dla niepełnosprawnych dzieci nie powinna wynosić tyle, ile dostaje połamany po pijaku degenerat, i opracowanie innych, bardziej ludzkich realnych kryteriów wyliczania tych rent uważam za konieczny.

Jeszcze inną sprawą jest zróżnicowanie wysokości rent już przyznanych. Nijak nie mogę tego pojąć. Oto, kiedy przeszedłem na rentę, wykazałem się dochodami w wysokości ok. 120% średniej krajowej. Tyrałem jak koń (dziś mnie samemu trudno uwierzyć w to, że tyle lat dałem radę), przechodząc z parzącego gorąca, od razu na trzaskający mróz i odwrotnie, w pyle i nie do zniesienia hałasie spowodowanym działającymi non stop ogromnymi wentylatorami, silnikami napędzającymi taśmociągi, duże pompy, mechanizmy działających urządzeń, posługując się narzędziami ważącymi „niewiele mniej” ode mnie. Otrzymałem rentę w wysokości ok. 63% podstawy wymiaru, czyli sumy trochę mniejszej niż średnia krajowa.. Dziś nie mam nawet 1/3 tej średniej, ale nie tu widzę swoje „niepojęcie”. Otóż, gdybym urodził się siedemnaście lat później i powtórzyłoby się moje życie, tzn. zarabiałbym relatywnie tyle samo, wykonywałbym tę samą pracę i tak samo, jak w „obecnym życiu” przeszedłbym na rentę po przepracowaniu tego samego okresu, dziś przyznano by mi rentę w wysokości ok. 18oo zł, a więc o 50% wyższą niż ta, którą otrzymuję w „prawdziwym” życiu. Nijak nie mogę tego pojąć. Człowiek, który dwadzieścia lat temu przeszedł na emeryturę i otrzymał ją w wysokości średniej krajowej, dziś ma ją o połowę niższą, niż ktoś, kto taką samą średnią krajową otrzyma dziś na emeryturę przechodząc. Jest to dla mnie kompletnie niepojęte. Ludzie tak samo zarabiający, tyle samo pracujący, a… w świadczeniu przepaść!

Na zastanowienie się, w czym od rodziców dzieci niepełnosprawnych gorsi są niepełnosprawni rodzice, albo niepełnosprawni małżonkowie, niepełnosprawni samotni, nie ma już miejsca niestety, bo książka by powstała.

środa, 26 marca 2014, andy_lighter

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2014/03/26 15:24:14
Ten protest nie ma na celu dobra dzieci, a decyzje Tuska są porażające (np. przyznanie świadczenia pielęgnacyjnego bez względu na stopień niepełnosprawności). Pomoc powinna być przyznawana celowo., np na rehabilitanta, a nie stać się pensją dla rodziców, bo ci, jak wiadomo, są różni. Zresztą dzieci niepełnosprawne są w miarę dobrze zaopiekowane i idą na to potężne fundusze z gminy, problem zaczyna się, kiedy stają się dorosłe.
-
2014/03/26 15:39:29
"Ominięcie" stopnia niepełnosprawności Avianco,
jest jednym z postulatów, które sformułowali protestujący, a premier, z tego co wiem, na to przystał. To jest chore, bo pieniądze znów będą wyciekały w dużej mierze nie tam, gdzie trafiać powinny. Nie wiem dlaczego jak diabeł święconej wody ci państwo boją się przyznawania świadczeń wg "skali Barthel". Działanie wg tej skali to uczciwe rozwiązanie. Zresztą ci państwo chyba zmodyfikowali swoje żądania. W pierwszej pozycji listy życzeń czytamy: "wynagrodzenie na poziomie średniej krajowej waloryzowane corocznie zgodnie ze wskaźnikiem inflacji".

kobieta.onet.pl/zdrowie/psychologia/elzbieta-karasinska-ostrzegam-jestem-u-kresu-wytrzymalosci/7446m (lista żądań na końcu tekstu)

www.niepelnosprawni.pl/ledge/x/172076#.UzLj887TTzZ (o skali Barthel)

Uważam, ze właśnie te dzieci, kiedy dorosną, nie powinny mieć zz urzędu renty socjalnej - to niesprawiedliwe. Choć to mnie trochę dziwi. Moja sąsiadka, chora na schizofrenię (zachorowała jako młoda dziewczyna, jeszcze niepełnoletnia), nigdy nie pracowała i wiele lat spędziła w ośrodku opieki. Dziś ma rentę wyższą niż ja, nie mam więc pojęcia jak działa "przydzielanie" tych rent.
-
2014/03/26 18:16:30
Doskonały, rzetelny i wiarygodny tekst autorze. Do tego pominięcia stopnia niepełnosprawności dodam brak jakichkolwiek ograniczeń dochodowych. O co też panie protestujące bardzo dbają. Jedynym, poza niepełnosprawnością dziecka, warunkiem otrzymywania świadczenia (dającego staż emerytalny), jest rezygnacja z zatrudnienia.
To tylko poruszając się w kręgu znajomych widzę. Sąsiadkę córki, która ma dziecko o rzeczywiście o bardzo dużej niepełnosprawności, ale jej mąż sieć sklepów, więc oprócz niepracującej mamy, przy dziecku zatrudnia się dwie opiekunki z zawodu pielęgniarki i dochodzącego co dzień rehabilitanta. Moją koleżankę, samotną matkę, która przez osiemnaście lat pracowała wyłącznie na czarno, by nie stracić owego zasiłku pielęgnacyjnego (w różnych latach były to różne kwoty) i najrozmaitszych zasiłków z pomocy społecznej. Przy czym jej syn był jedynie głuchy w stopniu znacznym, ale zaaparatowany od dzieciństwa, słyszał i mówił bardzo dobrze. Także inną sąsiadkę, samotną matkę dwójki dzieci, tyle, że zdrowych, więc utrzymuje się jedynie z pensji, niewiele większej, niż owa minimalna (około 1.600,- netto) i alimentów wypłacanych przez MOPS, bo tatuś w siną dal...
No cóż, w życiu różnie bywa. Nie wolno więc wszystkiego wrzucać do jednego worka i wszystkich traktować jednakowo. Wielu dorosłymi o znacznym stopniu niepełnosprawności (także seniorami) też się ktoś zwykle musi opiekować. To gdzie tu jakakolwiek sprawiedliwość?
Jedyne co Premier we wcześniejszych rozmowach pani Jadwidze H. obiecał, to przystąpienie z początkiem tego roku do opracowania dobrego, systemowego rozwiązania w randze ustawy. Sama to, jeszcze w styczniu mówiła. Dziś ta sama pani kłamie obwiniając go o niedotrzymania słowa i domaga się natychmiastowego wprowadzenia WYNAGRODZENIA (ozusowanie) za opiekę w wysokości minimalnej pensji. O eskalacji żądań (bo pan Duda i inni podpowiadają) tylko napomknę.
Przypomnę jeszcze, że pani marszałek Kopacz zaoferowała protestującym pokoje w hotelu sejmowym, a pierwsza dama zapraszała na rozmowę bez kamer (także na terenie kompleksu sejmowego), oferując na ten czas dla dzieci fachowa opiekę pielęgniarską. Panie wola by ich dzieci spały na ziemi, nie kąpały się, a wszyscy maja przyjść do nich i przed kamery. Coś o Mahomecie i górze zaczyna mi się kojarzyć.
Pomyślności.
-
2014/03/26 18:43:22
Dziękuję Ikko.
No tak, brak kryterium dochodowego to inny postulat, który... "nieładnie pachnie". Przypomnieć wystarczy, że pod adresem rządów PiS wylano mnóstwo pretensji za ulgi podatkowe dla wszystkich jak leci, zamiast dla najbiedniejszych.
Też Ikko znam przykłady ludzi mocno chorych, których stać na zapewnienie sobie, czy swoim niepełnosprawnym dzieciom/rodzicom opieki.

Pisząc o innych celach, na których powinny skupić się żądania protestujących miałem też na myśli domaganie się usprawnienia i uskutecznienia ściągania alimentów od drugiego z rodziców (ok. 80% ojców takich dzieci odchodzi od rodzin - ilu z nich płaci alimenty? Śmiem twierdzić, ze niewielu, choć znam przypadek, ze ojciec płaci, ale matka i tak psioczy na brak pomocy państwa).
O kłamstwie tych pań w sprawie "systemu premiera" pisałem. Dokładnie tak własnie jest. System został wprowadzony, co nie znaczy, że system to pstryknięcie palcami i... dane. Do systemu się "dochodzi" etapami.
Też mam skojarzenia o górze i Mahomecie w związku z panią prezydentową. W końcu powaga urzędu (żona prezydenta to tez swego rodzaju "urząd") jednak musi coś znaczyć. I jeszcze skojarzenie z pępkiem świata - też mam.
Pozdrawiam.
-
2014/03/26 18:53:27
Daj spokój Andy! Zostaw tych ludzi w spokoju! Ile jeszcze pomyj zostanie wylanych? To są ludzie do tego stopnia zdesperowani, że dla nich albo pomoc albo śmierć! Ileż to obietnic padało przez lata? Do jasnej cholery!!! Ci ludzie wiedzą, że zostaną wydane setki milionów na uroczystości odnośnie kanonizacji JP II. Jeśli dziś nie wywalczą to za kilka miesięcy dowiedzą się, że kasa pusta. Ja pytam do najcięższej cholery, dlaczego rząd czyli my wszyscy zapłacimy za jasełka JP II? Nie, i jeszcze raz nie! Niech walczą do końca, bo od kwietnia zacznie się zaciskanie pasa i nie zobaczą złamanego grosza. Dlaczego nikt z Was, potępiających tych ludzi nie otworzy dzioba przeciw wydatkom na JP II? Łatwo krytykować ludzi będących na skraju wytrzymałości, ale trudniej skrytykować rząd za milionowe prezenty dla kleru!!! To już kolejny raz nie zgadzam się z Tobą Andy. Jeśli dziś nie dostaną tego co niezbędne do życia to jutro i nigdy niczego nie dostaną. Prawie wszystko w tym kraju dostaje kościół. Ot, moja refleksja. I tak bardzo Cię szanuję i lubię. Lubię tym bardziej, bo nie kłócimy się tylko merytorycznie przedstawiamy swój punkt widzenia. UŚciski serdeczne jak zawsze :-)
-
2014/03/26 19:15:56
Mirasko,
mnie też się nóż w kieszeni otwiera, na te "wydatki kościelne". Ale takie mamy państwo, bo takie mamy społeczeństwo. Wiesz co by się działo, gdyby rząd nie dał na ten cyrk? W Warszawie nie zebrało by się 100 tyś, jak w obronie telewizji Trwam, ale 2 mln, albo więcej.
Ci ludzie są zdesperowani, bo zostali nakręceni - podpuszczeni. Przez polityków, przez Dudę...
Z tym "dla nich albo pomoc, albo śmierć" Mirasko, to gruba przesada. Jak widać na załączonych zdjęciach te panie "ani myślą umierać". Jeszcze niedawno miały o ponad połowę mniej i nie tylko żyły, ale nie protestowały, a nawet Kaczyńskiego, który nie dał im ani złotówki więcej, sobie chwalą. Widzę, że niestety metoda wyciskaczy łez tych pań w Twoim przypadku zadziałała.
A ja nie lubię "żebraka odzianego w świąteczny garnitur, ze złotym zegarkiem na ręku i w markowych butach". A tak się te panie prezentują. Żenadę odczuwają nawet rodzice niepełnosprawnych dzieci, tylko proszą o anonimowość, żeby nie doświadczyć ostracyzmu ze strony tych rodziców z sejmu.

Nie ma o co się kłócić Mirasko. Po prostu nie da się zgadzać we wszystkim.
Również pozdrawiam Mirasko bardzo, bardzo ciepło :-)
-
2014/03/26 19:56:46
Andy zacytowałeś jedną z osób biorących udział w tym proteście:

Te leżące na korytarzach dzieci to horror, który nie niesie żadnych pozytywnych konsekwencji. Ja bym swojej córki na taką przygodę nie skazał.

A pamiętasz te ujadania gdy to samo powiedziała Henryka Krzywonos?

Zawsze, gdy jakaś grupa ludzi nie widzi innego sposobu na swoje bolączki, staram się ich rozumieć. I najczęściej nie zżymam się. Jednak gdy tylko w jakieś odległości od nich zobaczę, że zaczynają się kręcić jacyś niespełnieni politycy - włącza mi się alarm. I najczęściej nie jest on fałszywy. Tacy politycy potrafią zniszczyć najbardziej nawet słuszne inicjatywy obywatelskie. Dokładnie jakby ktoś do kosza dorodnych owoców podrzucił jakiegoś "zgniłka".

Cheroneo. Dlaczego ktoś ma za te panie otwierać "dzioba" na pieniądze płynące szerokim strumieniem na wszelkie zachcianki kościoła?
Przecież prawdopodobnie, te panie byłyby pierwszymi osobami, które rzuciły by kamieniem na takiego heretyka. One same ani słowem nie wspomniały o tym marnotrawstwie. Przecież tak jak im, tak tez kościołowi się należy!!!
No, może trochę przesadziłem, ale nie wychyliłem się poza emocje Twojego komentarza.

Pozdrawiam.
-
2014/03/26 20:32:41
Tak Leszku,

Ten gość prosił o anonimowość bo wiedział, ze potraktuje się go tak jak Henrykę Krzywonos.
"Tak jak im, tak też kościołowi się należy". A dzioba by nie otworzyły, bo część z nich rehabilituje dzieci w "przychodniach Caritasu", czy jak to się tam nazywa, hojnie zresztą wspieranych przez samorządy (dlatego ich altruizm to "bajki dla głodnych dzieci"). Podobnie wczoraj dzioba nie otworzył europoseł Cymański, którego, wytykającego premierowi brak empatii i skąpstwo, zapytanego przez Monikę Olejnik o finansowanie przez państwo Świątyni Opatrzności Bożej kwotą sześciu milionów, dosłownie zatkało. Autentycznie go zatkało, bo doskonale wiedział, że każda odpowiedź jakiej udzieliłby w obronie tego wydatku będzie idiotyczna i skrajnie nieuczciwa. A krytykować owego wydatku by nie śmiał, bo toż on rywalizuje z samym prezesem o miano pierwszego katolika w tym kraju.
-
Gość: piotrba13, *.cpe.net.cable.rogers.com
2014/03/26 22:32:14
Dziś na specjalnie zwołanej konferencji prasowej szef episkopatu wygłosił następujące oświadczenie.

"Biorąc pod uwagę ciężką sytuację życiową rodzin wychowujących chore dzieci, w poczuciu solidarności z tymi, którzy w sposób szczególny doświadczeni przez pana naszego, godzą się na dany im los, choć to bardzo trudne w dzisiejszej rzeczywistości, niosą swój krzyż opiekując się życiem danym przez naszego pana, choćby to życie było pozornie bezcelowe i przez wrogów tego życia skazywane na śmierć przez aborcję lub antykoncepcję, po szybkiej i zgodnej naradzie, jako umiłowany w panu kościół chrystusowy, decydujemy się przekazać 20% pieniędzy jakie kościół otrzymuje z budżetu państwa na pomoc rodzinom wychowującym chore dzieci. Uważamy, że taki akt solidarności i zwykłego współczucia przystoi kościołowi XXI wieku. Wierzymy, że pan nasz oczekuje od nas takiego działania i z radością wyczekujemy poprawy sytuacji rodzin doświadczonych przez życie. Łączmy się z nimi w modlitwie."

Wazne tez jest BUDŻETOWE WSPARCIE DLA INSTYTUCJI KOŚCIELNYCH


Pensje duchownych uczących religii w szkołach około 350 mln zł
Dotacje dla Kościelnych Uczelni Wyższych 221 mln zł
Fundusz Kościelny 89 mln zł
Dotacje do remontów zabytków kościelnych 26,6 mln zł
Ordynariat Polowy Wojska Polskiego 19,2 mln zł
Caritas Polska 5,5 mln zł
Kapelani szpitalni 3 mln zł
Kapelani więzienni 2,4 mln zł
Kapelani Straży Granicznej 842 tys. zł
Kapelani Straży Pożarnej 745 tys. zł
Kapelani w Policji 441 tys. zł
Kapelani Biura Ochrony Rządu 150 tys. zł
RAZEM: około 720 mln zł A DOKLADNIE TO 717 578 000 ZLOTYCH
PRAWIE MILIARD

a ja naiwnie myslalem, ze dzialania Caritas funduje kosciol,

CARITAS FUNDUJA PODATNICY !
-
2014/03/26 22:43:12
@PiotrBa,
No, to mnie zatkało.
Ciekawe od jakiej od której z tych pozycji odprowadzą te 20% i jak logistycznie zorganizują. A może ze wszystkich pozycji łącznie?
Oczywiście, że podatnicy finansują Caritas. I nie tylko z budżetu centralnego, ale w największej ilości samorządy lokalne.
-
2014/03/26 23:24:23
Czytałam taki wpis na jednym z forów o rzekomym oświadczeniu krk, tyle, że zakończony "zadzwonił budzik".:-)))))))))))
Ludzie zlitujcie i nie stosujcie kopiuj wklej nie doczytawszy do końca, to jeszcze nie 1 kwietnia!

Pod linkiem Andy znajdziesz szczegółowe wyliczenie jak to ma wyglądać z tym świadczeniem. Przy czym protestujący poczuli się zlekceważeni przez komisję sejmową, po godzinnej rozmowie z ministrem żadna ze stron nie chciała mówić nic na ten temat, a rodzice już nie chcą minimalnej, lecz 40% średniej, zaś niektórzy politycy hojnie sugerują 50% średniej...
wiadomosci.onet.pl/rodzice-niepelnosprawnych-dzieci-przerwa-protest-w-sejmie/fp9h9
Pomyślności.
-
Gość: wiesiek, *.dynamic.gprs.plus.pl
2014/03/27 03:01:47
Pierdolicie Hipolicie
-
Gość: ot, ja, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2014/03/27 09:23:28
Posłowie głosowali, aby emerytury polityków były naliczane z czterech średnich krajowych. Czekałem na wynik głosowania i .... pieprzony budzik (!!!!!!). Pozdrawiam.
-
Gość: ot, ja, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2014/03/27 09:28:31
Oczywiście, we śnie były cztery pensje minimalne. Sorry.
-
2014/03/27 09:30:30
Coś takiego... Następnym razem Jurku, weź we śnie poprawkę - dwie minimalne wystarczą. Oni są empatyczni, to... się załatwi ;-)
He he ;-)
-
Gość: ot, ja, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2014/03/27 09:50:05
Niech będą dwie.:) Ale wyobrażam sobie, że nagle budżet dałby sobie radę ze znacznym wzrostem tychże. ;)
-
2014/03/27 10:49:41
Kochany Andy! Ja już nie ogarniam tego kto ma rację, a kto jej nie ma :-((( Zawsze biorę pod uwagę to, że ludzie sa prawi, dopiero później biorę pod uwagę, że jest inaczej. Naprawdę już nie wiem jak to wszystko oceniać. Są przecież ludzie naprawdę w skrajnej desperacji, bo nie mają znikąd pomocy, a czy inni są oszustami? Nie mam pojęcia! Na tej DOBREJ naiwności nigdy nie poczułam się oszukana. Nie wiem, po prostu nie wiem. Pozdrawiam serdecznie :-)
-
2014/03/27 11:14:44
Ja z kolei Mirasko,
na tę "dobra naiwność" dawałem się nabrać wiele wiele razy. A Że zostałem nabrany, przekonywałem się bardzo szybko. Ci ludzie nie sa zdesperowani Mirasko - oni grają rolę zdesperowanych.
Co takiego zmieniło się np. od miesiąca? Miesiąc temu dawali radę, teraz nagle nie mają na chleb? To bzdury. Te 1000 zł, o których piszą, nie jest do końca prawdą. Dochodzą renty socjalne, ośrodki dziennej opieki dziennej, przywileje, zasiłki celowe z MOPS-ów, dofinansowania z CPPR-ów, itd.
Nie wolno nikomu zapominać, że niemal każda wyartykułowana pretensja kogokolwiek, do kogokolwiek jest przerysowana.
Jedno jest pewne Mirasko - z pewnością nie protestują ci którym jest rzeczywiście najgorzej. Oni mają i swoją godność i poczucie moralnego obowiązku ("taki spotkał mnie los, muszę sprostać temu wyzwaniu"). I oni najczęściej sobie radzą, choć mają nieporównywalnie ciężej, niż choćby te dwie wymienione przeze mnie w tekście panie.
Ich celem jest wyciśnięcie łez z oczu obserwatorów. W Twoim przypadku Mirasko to im się udało.
Serdecznie pozdrawiam Mirasko i idziemy przez życie z podniesionym czołem - nie mamy wyboru. Nikt nam niczego nie da, a ja mam swoją godność i dopóki dam radę, żebrać nie będę. Nawet jeśli przyjdzie mi posprzedawać z domu wszystko, co się nada, zrobię to zanim zacznę żebrać i wyciskać czyjeś łzy :-)
-
2014/03/27 12:23:44
Kochany Andy, uważnie przeczytałam Twój komentarz. Hm...pewnie masz rację bo patrzysz na to wszystko rozumem, a nie emocjami tak jak ja. Mówisz o godności. Generalnie gdy jest się głodnym to godnością się nie najesz. Gdy jest już ciężko nie do zniesienia, nie ma innej rady jak nauczyć się prosić o pomoc (akurat moja wypowiedź nie dotyczy tego co dzieje się w Sejmie). Czytałam artykuł o ojcu, który pracuje zawodowo i jednocześnie 24 godz. obsługując niepełnosprawnego syna i niepełnosprawną żonę. On żadnej pomocy nie dostanie i jego przełożony obawia się, że któregoś dnia ten facet nie wytrzyma. Pomagają mu ile mogą, ale nie zmienią tego, że praktycznie facet nie śpi, bo musi wszystko zrobić sam. Żona nie pomoże bo sparaliżowana, że o synu nie wspomnę. Tacy ludzie w końcu się przewrócą. Gdyby tak mógł choc trochę odpocząć, a mając więcej kasy mógłby choć na chwilę oderwać się od tego koszmaru. Ja myślę Andy o takich ludziach, o ludziach nie roszczeniowych tylko naprawdę żyjących na granicy samobójstwa. Serdecznie ściskam :-)
-
2014/03/27 13:46:04
I tu się Mirasko zgadzamy.
Ale ci ludzie nie siedzą w sejmie, bo nie mają na to czasu, ani do tego głowy. Właśnie dla tych ludzi te protestujące panie nie powinny żądac jedynie pieniędzy, ale przede wszystkim ułatwień w dostępie do pomocy. Fizycznym dostępie, a nie finansowym.
Bardzo, bardzo serdecznie pozdrawiam :-)

liczniki

 Dodaj do Google stat4u free counters