Blog > Komentarze do wpisu

„Wojna”!

Ostatnio coraz częściej daje się słyszeć w mediach retorykę wojenną, odnoszącą się do sytuacji w kraju. Sytuacji politycznej, czyli różnicach między działaniami PiS, a innymi ugrupowaniami politycznymi, tak tymi w sejmie, jak i spoza niego. Z wyjątkiem ugrupowania Kukiza, które niby stoi z boku, ale, jak się wyraził jeden z posłów tego ugrupowania w sejmie: „W 2/3 popiera PiS”. Śmiem twierdzić, że w 95%, tylko wstydzą się powiedzieć.

Oto np. Jan Pospieszalski w swoim programie TVPiS „Warto rozmawiać”, za wszelką cenę chciał włożyć w usta swoich rozmówców opinie o dążeniu przez działaczy KOD-u do wojny domowej, czego ci za cholerę nie chcieli połknąć.  Z drugiej strony, Władysław Frasyniuk mówi o współczesnym stanie wojennym, odnosząc się do pozaprawnych działań Jarosława Kaczyńskiego.

Nietrudno mi pojąć roboty Pospieszalskiego, jeśli zważyć, że stoi tam, gdzie stoi Kaczyński. To jest działanie wyprzedzające i uzupełniające, w obliczu niechybnych (już się zaczęły z całą mocą objawiać, np. w UE i USA) oskarżeń o pogłębianie i tak już głębokiego podziału Polaków i o dążenia do izolacji Polski. Jeśli padają okrzyki Zbawcy o złodziejach i komunistach, ubekach i ich potomkach, gorszym sorcie Polaków i o tym, że ci ludzie gardzą pisowską władzą, oczywistym jest, że takie oskarżenia ze strony oburzonych Polaków i zagranicznych obserwatorów muszą paść. Trzeba więc się zabezpieczyć i pierwszemu zacząć wysyłać oskarżenia o chęć wywołania wojny domowej przez „tych, którzy najwięcej stracili, po utracie władzy”. Ostatnio nawet zwykłe nadużycie w postaci dwóch, ponadplanowych wyborów sędziów TK przez PO, sprawę, którą z dziecinną łatwością można i trzeba było naprawić, Zbawiciel nazwał „niesłychaną zbrodnią Tuska”. Takich błędów, w ustawach TK wyłapuje setki, jeśli nie tysiące. Nieczęsto się zdarza, żeby jakaś ustawa w całości, absolutnie kompletnie przechodziła przez TK, jako co do przecinka zgodna z konstytucją. Niezgodność poszczególnych zapisów, rozdziałów, paragrafów, czy artykułów w ustawach kierowanych do TK to codzienność, norma, tymczasem Kaczyński robi z igły widły nazywając to „niesłychaną zbrodnią”. Czymże to jest, jeśli nie wojenną, atomową wręcz retoryką?

Fot. PAP/Jacek Turczyk

A jak jest rzeczywiście? Ja nie słyszałem, ani nie widziałem transparentów na demonstracjach KOD-u typu: „Gardzimy PiS-em!”, itp. Tymczasem z przeciwnej strony krzyczący, bo na wiecach Kaczyński nie mówi, tylko krzyczy (kogoś mi to przypomina, sprzed ok. 80. lat): „Oni nami gardzą!”, „To potomkowie ubeków!”, „To gorszy sort Polaków, ludzie, którzy w genach mają zdradę narodową”, „Komuniści i złodzieje” (nota bene o złodziejach krzyczy złodziej  z pociągów, a obok stoi PRL-owski prokurator). I to nie jest wypowiedziane gdzieś tam, w kuluarach, na zamkniętym, czy nawet nie zamkniętym, ale ściśle partyjnym spotkaniu. To jest wygardłowywane, wywrzeszczane z całą mocą, na ogólnodostępnym wiecu, jednym, drugim, piętnastym, m.in. w stolicy państwa Unii Europejskiej. Kaczyński zresztą nie idzie już na wojnę tylko z Polakami – on idzie na wojnę z całym światem, z Unią Europejską, ze Stanami Zjednoczonymi i z Rosją. Tyle tylko, że Rosja już zapewne zaciera ręce. Bo przecież na wojnę z Rosją iść nie może – nie ma jak ugryźć Rosji, bo Rosja w każdej chwili może powiedzieć: „Kaczyński, nie podskakuj, bo przeniosę swoje interesy (transport, handel, itp.), do Słowacji, Czech, Węgier, którzy przyjmą to z pocałowaniem ręki”. Jest więc to wyłącznie obliczone na poklask ciemnego ludu – „patriotów”, machanie szabelką. Co innego z Unią i USA. I jeśli zagrożenie ograniczenia Strefy Schengen wydaje się zażegnana w obliczu porozumienia z Turcją, to z łatwością mogę sobie wyobrazić odizolowanie Polski i Węgier wewnątrz Unii. Łącznie z wykluczeniem ze Strefy Schengen, choć to wydaje się (póki co) tak dalekie, że aż nieprawdopodobne – dla mnie nieprawdopodobne nie jest. Zresztą, Węgrzy już się w pewnym stopniu zabezpieczają gospodarczo, układając się z Putinem.

Można by się zastanawiać, po co Kaczyńskiemu i jego partii ta wojenna retoryka ubezpieczana oskarżeniami opozycji o dążenia do wojny domowej? Dla mnie to proste jak budowa cepa. Ale i przerażające. Zbawca Kaczyński potrzebuje, zgadzam się w 100% z tym, co powiedział Ryszard Bugaj, wroga, nie przeciwnika. I wróg potrzebny mu jest nie po to, żeby z nim walczyć, bo do tego wystarczy przeciwnik. Z przeciwnikiem można przegrać, z wrogiem trzeba wygrać, za wszelką cenę, bez względu na siły i środki. A jaki splendor i możliwości otwierają się po pokonaniu wroga, w porównaniu z pokonaniem przeciwnika? WIECZNA CHWAŁA. To dlatego indoktrynuje swój lud retoryką wojenną i pokazuje wrogów. Nie przeciwników, ale wrogów.

To nic innego jak prowokacja z modlitwą o jej skuteczność. Moim zdaniem oni chcą (a przynajmniej jeden z nich, bo pozostali być może tkwią w idiotycznej nieświadomości i jak papugi powtarzają włożone w łby przez Zbawcę frazy) spowodować „Cybę”. Taki dramat spadłby im z nieba niczym manna. Otworzyłaby się droga praktycznie do wszystkiego. Praktycznie na oścież. Co prawda zagranica by tam swoje piskała, ale i tak piska. Opozycję w Polsce natychmiast by zamurowało, no bo przecież (podobnie jak po 10 kwietnia i po Cybie) nie wypada, nie należy, nie wolno ludziom w żałobie…

Obserwując to, co się dzieje, czyli rzeczywistość polityczną, zdeptanie konstytucji okraszane retorykę wojenną jestem wręcz przekonany o tym, że oni nie tylko do tego prą, ale, że do tego dojdzie. To tylko kwestia czasu, bo nikt Kaczyńskiego nie zatrzyma. Wtedy spokojnie, usprawiedliwiony!!! zajmie się (sam) nową konstytucją, władzą i czym tylko zechce. I nawet media, jedne z powodów oczywistych, inne „zawstydzone” i „bo nie wypada”, mu albo przyklasną, albo, tak jak to było ze Smoleńskiem przez długi czas i z Cybą, milcząco albo i niemilcząco przytakną.

Naszą bolączką jest to, że  jeśli część społeczeństwa potrafi się sprzeciwić, to mamy kompletnie głupich polityków części opozycji i dziennikarzy ze swoimi wydawcami (albo bez nich), którzy nie potrafią zadać Kaczyńskiemu, czy politykom PiS-u konkretnego, ważnego pytania, a nawet jak je zadadzą, nie potrafią, lub nie chcą wyegzekwować odpowiedzi, pozwalając „pierdolić okrągłe banały nie na temat”. A bez nich – bez mediów i dziennikarzy jeszcze długo nie wygramy. Dopóki nie ucywilizujemy mediów i dziennikarzy, nie poradzimy sobie z obłąkanym Macierewiczem, czy opętanym wizją siebie jako Zbawcę świata Kaczyńskim. Nie wyobrażam sobie, żeby jakaś brytyjska, francuska, że o amerykańskich nie wspomnę, gazeta nie zadała najważniejszemu politykowi „bolesnych pytań”, a co ważniejsze, nie wyegzekwowała dokładnej – na temat odpowiedzi. Media, dziennikarze, przewracały niejeden rząd, bo rolą mediów jest patrzeć na ręce, pytać i żądać dokładnych odpowiedzi. Co prawda niedawny wywiad w Rzepie pokazuje, że można, ale i tak uważam, że można było to zrobić znacznie lepiej, celniej. boleśniej, zmusić prezesa do dokładniejszych, bardziej szczegółowych odpowiedzi.

Nie wyobrażam sobie, że gdyby prezydent Francji, czy premier jakiegoś innego kraju, po stwierdzeniu, że protestujący to ci, którzy śpiewają „Ojczyznę dojną racz nam zwrócić panie”, nie dostał pytania: „Panie prezydencie, jakim prawem obraża pan dziesiątki tysięcy zwykłych protestujących obywateli” i „Panie prezydencie, skoro brzydzi pana dojenie, dlaczego robicie skok na państwo do spodu”. I nie wyobrażam sobie, żeby taki prezydent czy premier wywinął się od odpowiedzi jakimś banałem, typu: „Bo oni chcą obalić rząd”.


Ciekawy jestem czy i kiedy Kaczyński się zatrzyma i co z tego wyniknie. Czy „jego lud” stanie za nim w obliczu izolacji Polski i jeszcze bardziej będzie go wspierał jak lud rosyjski Putina, czy się od niego odwróci. Bo tylko i wyłącznie od tego zależy przyszłość Polski, jak zachowają się zwolennicy (ok.40% i to z pewnością nie jest ściema) Kaczyńskiego. Do tego doszło (aż sam nie wierzę, że to piszę), że należałoby Polsce życzyć jak najgorzej, bo tylko wtedy mogą go porzucić.

I wtedy znów, jak Syzyf, budować wszystko od nowa. Aż do następnego razu. 

niedziela, 20 marca 2016, andy_lighter

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: ereglo, *.play-internet.pl
2016/03/20 16:19:30
Całkowicie się z tobą zgadzam co do meritum. Po co jednak podpierać się przykładami, które tylko osłabiają celność analizy i wprowadzają w błąd. Bo trzeba sporej dozy optymizmu, niewiedzy, naiwności, by np. sądzić, że prezydent Francji czy kanclerz Niemiec (i to niezależnie od tego, kto nim aktualnie jest) musi odpowiadać na naprawdę kłopotliwe pytania, albo, że jest "dociskany" przez dziennikarzy, kiedy chce się od odpowiedzi na takie pytania wywinąć. Przeciwnie, zarówno Pałac Elizejski we Francji jak kancelaria kanclerza RFN mają swój "pool" dziennikarski I nikt poza tymi sprawdzonymi i zaufanymi (oczywiście także jako koncesjonowana opozycja - bo "dociekliwość" dziennikarska, ale w takich granicach, by nie sprawić prawdziwego kłopotu dostojnemu rozmówcy jest częścią tego starannie reżyserowanego spektaklu) nie może nawet marzyć. Wiem, bo mam spore znajomości w kręgach dziennikarskich obu tych krajów. Różnica polega na tym, że nasz kieszonkowy dyktator bez żenady "wali prosto z mostu" lub kłamie w żywe oczy, a tam wypowiedzi rządzących są majstersztykami hipokryzji i sofistyki.
-
2016/03/20 16:59:02
@Ereglo,
zgadzam się z tobą jeśli wziąć pod uwagę wszelkiego rodzaju konferencje prasowe. Wtedy to jasne i tak to działa np. w USA - gdyby ktoś był zbyt dociekliwy to nie dostanie akredytacji na takie konferencje, a tam trwają wojny nawet o rzędy krzeseł wśród dziennikarzy.
Idzie mi jednak o takie pytania zadawane "na gorąco", ot, choćby na nartach tuż po zjechaniu z górki, czy na schodach sejmowych. Wtedy można (i moim zdaniem powinno się) zadać "trudne" pytanie, a tym bardziej uzyskać gorącą, nieprzygotowaną wcześniej, a więc w miarę "jego własną" odpowiedź.
I w tym kontekście uważam, że dziennikarze są po prostu słabi, albo nieprzygotowani.
-
2016/03/20 18:24:59
Dzisiaj, zwalniani z pracy dziennikarze biadolą, że żaden ze związków zawodowych się za nimi nie ujął. A przecież to oni jeszcze pięć minut wcześniej nie protestowali w swoich komentarzach, gdy poprzednia ekipa parła do likwidacji Związków w ogóle. A wręcz przeciwnie. Trzymali stronę partii, rządu, więc się nie dziwię, że tak się dzieje. Dzisiejsze ZZ, to tylko atrapa. Bez poparcia i siły. Przede wszystkim za sprawką tychże dziennikarzy, którzy byli wtedy tacy nowocześni i uważający związki za anachronizm nie pasujący do jakże wspaniałej teraźniejszości. Solidarność w każdej postaci zdechła. A życie pokazuje swoje prawdziwe oblicze. Liczy się tylko zysk i utrzymanie na powierzchni. Nawet za cenę honoru. Niczego nie nauczyliśmy się z doświadczeń Wielkiej Solidarności. Pycha, obłuda, buta, pogarda dla mniej zaradnych i wiara w nieomylność, dzisiaj triumfują. Tego chcieliśmy, to mamy.
"... Znam osobiście prezesa Kaczyńskiego, jeszcze z dawnych lat, i uważam, że jest człowiekiem, który myśli racjonalnie i chłodno. I ma zdolność strategicznego myślenia. To również typ wojownika, który chce wygrywać walki. I tak trzeba go traktować. Jeśli ktoś chce z nim wygrywać, musi z nim staczać bitwy, a nie siadać do stołu, układać się, o trzy słówka toczyć spory To nic nie da.". Jest to fragment wywiadu z linka:www.tygodnikprzeglad.pl/wstaja-kolan-by-pasc-twarz/ , a propos Twoich słów: "Naszą bolączką jest to, że jeśli część społeczeństwa potrafi się sprzeciwić, to mamy kompletnie głupich polityków części opozycji i dziennikarzy ze swoimi wydawcami (albo bez nich), którzy nie potrafią zadać Kaczyńskiemu, czy politykom PiS-u konkretnego, ważnego pytania, a nawet jak je zadadzą, nie potrafią, lub nie chcą wyegzekwować odpowiedzi, pozwalając pierdolić okrągłe banały nie na temat. I tu jest problem. Ale ocena trafna. Pozdrawiam.
-
2016/03/20 18:59:53
@Jurku,
nie czytałem wcześniej tekstu, który mi podałeś, ale wynika z tego, że mój tok myślenia jest słuszny. Może poza tym, że ja jestem sceptyczny co do "inności" wyznawców PiS-u, a raczej wyznawców Kaczyńskiego, od Rosjan, którzy popierają Putina. uważam, ze wyznawcy Kaczyńskiego są dokładnie tacy sami jak ponad 80% Rosjan wielbiących Putina, mimo, że Rosja tonie.
A co do dziennikarzy - nie mam nic do dodania i zgadzam się z twoją opinią.
Pozdrawiam również.
-
2016/03/20 20:40:26
@andy
Tak sobie pomyślałem - ostrożnie z życzeniami bo mają w zwyczaju się spełniać. O czymś takim myślałeś, gdy pisałeś swojego czasu o uzdrawiającym efekcie zwycięstwa pisowskiego? Zresztą nie powinienem się za bardzo czepiać, bo nawet trochę się z Tobą wtedy zgadzałem.
-
2016/03/20 21:52:53
Haaa Starszy,
wiedziałem, że w końcu ktoś o to zapyta. Nawet miałem w tekście wątek o tym, że uważałem (i nadal uważam), że pisowi powinno się oddać władzę - pisałem tak przed wyborami, ale usunąłem, bo by był za długi.
Starszy, nadal uważam, że "dobrze" to złe słowo..., w każdym razie, że musiało się tak stać, że PiS zdobył władzę. To źle, ale w ostatecznym rozrachunku powinno wyjść: "nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło".
Uważam, że PiS u władzy to jedyny sposób, żeby pozbyć się go raz na zawsze. Tym bardziej, że po owocach, które widać dzisiaj i które niechybnie jeszcze spadną z pisowskiego drzewa urodzaju widać, że mamy dwa wyjścia - albo Kaczyński sprawi, że staniemy się taką... "Rosją", gdzie społeczeństwo, a przynajmniej jego ok. połowa, przy milczącej części pozostałych, będzie wielbić swojego Kaczyńskiego jak Rosjanie batiuszkę Putina, albo, i na to liczę, choć to może potrwać lata, ale przy odrobinie szczęścia sam skuli ogon i się podda, przegra i zapomnimy o PiS-ie raz na zawsze, bo zniknie z powierzchni ziemi.
Nie było moim zdaniem sensu jeszcze przez piętnaście lat kopać się z końskim opozycjonistą, który bezkarnie kopie, którego wszyscy nie wiedzieć czemu się boją, jakby był trędowaty, itp. Męczyłaby się tylko Polska przez np. piętnaście lat, a potem i tak oddałaby mu władzę. To było Starszy nieuniknione. Jak nie teraz, to za cztery latach w wyborach by wygrał. Podobało ci się co on robił przez ostatnie lata choć nie rządził? Zamiast więc łykać bez końca tabletki na uspokojenie rozkołatanych nerwów, lepiej przeżyć od razu terapię szokową.

Swoją drogą nie wiem co jest z nim, w nim, nie tak, jeśli zważyć, że wszyscy dookoła - premier, jeden, następny i następny, prezydent, dziennikarze na baczność, prokurator na herbatę zamiast na przesłuchanie, itd., jak z jajkiem. O co tu ku**a z nim chodzi? A on bez zmrużenia oka zamiata wszystkimi: premiera straszy, Seremeta, co go na herbatę..., na zbity pysk, dziennikarze, co na baczność przed nim, na bruk, itd., itd., itd. Kompletnie nie wiem, o co z nim chodzi. Choć podejrzewam, że to głupota tych "dziś zamiatanych" przez Kaczyńskiego. "Kultura", bo Tusk chciał "kulturalnie", po ludzku, psia jego mać... No to teraz mamy. Kulturalnie.
Gdyby Tusk dobrze to rozegrał w 2010 (wziął za pysk, a nie użalał się nad żałobnikami), PiS byłby dziś jak SLD, a Kaczyński jak Miller - w telewizji raz na dwa miesiące dziesięć minut pogawędki.
-
2016/03/21 10:43:21
Bez zadawania pytań można doszukać się odpowiedzi, których Kaczyński udzielał już dawno temu.
strajk.eu/uczen-prawnika-ehrlicha/
-
2016/03/21 11:47:25
@Jurku,
czytałem całe mnóstwo dawno temu udzielanych przez Zbawiciela odpowiedzi. I rzecz jasna zgadzają się one zupełnie z tym, co się dzieje (co on robi) dzisiaj.
-
Gość: zenjk, *.tvkstella.pl
2016/03/21 14:44:55
A ja poszukam dziury w całym:
- po co KOD wyprowadza ludzi na ulice?!
Przecież dla obrony demokracji i TK wystarczyłoby użyć tych narzędzi prawnych, które już istnieją, np. Art. 13 Konstytucji, lub art. 228 Kodeksu Karnego;
Przecież np. Petru ma odpowiednie pieniądze, by ten temat przepchać przez sądy!
- czyżby chodziło o wykreowanie z Kijowskiego następnego ałtorytetu?! typu Geremek czy Bartoszewski?!
-
2016/03/22 14:15:44
@Zenjk,
jakie sądy? Takie jak ws. Barbary Blidy? A tym bardziej teraz? Kiedy to przestały być sądy, a zaczęły być PiSsądami?
Nie obchodzą mnie autorytety, kto, kogo i po co. Nie jestem prawnikiem a doskonale rozumiem, że kilkakrotnie została połamana konstytucja - do tego nie trzeba prawnika, tylko "średniorozgarniętego" rozumu. I to mi wystarczy. Nie interesują mnie domniemane, albo niedomniemane autorytety. Obchodzi mnie przestrzeganie prawa.
-
2016/03/24 17:46:29
A na lewicy stara śpiewka. Zamiast jednoczyć się wokół Razem...
-
Gość: Sobiepan, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2016/03/26 19:26:19
Andy !!! Tobie i Komentatorom na Twoim blogu - dużo serdeczności świątecznych. Wesołych jajek i mokrych Świąt.
-
2016/03/27 20:27:33
@Sobiepanie,
dziękuję i odwzajemniam. Również wszystkim komentatorom i czytelnikom życzę Wesołych Świąt :-)
-
Gość: tonette, *.adsl.inetia.pl
2016/03/31 08:53:14
A może tak przestać gdybać,bo brzmi to jak użalanie się nad sobą,podać choć jedną alternatywę.Ale taką realną.Co prawda wolałbym,żeby nie zawierała wyłącznie sloganów o dupokracji jewropejskiej.Na razie obydwie strony konfliktu robią wrzawę,która przypomina jedynie watę cukrową.Najlepiej to podsumował jeden z blogerów który zaproponował zwykłą ustawkę,twierdząc,że zgodnie z metryką, obojętnie jak fałszowaną,jest to ta sama banda.Czy zawsze w tym narodzie do głosu muszą dochodzić idioci?Bo na razie PiS rządzi dlatego iż tej alternatywy nie mamy.Wszyscy co mądrzejsi ludzie w kraju zostali wycięci w pień lub dokładnie spluci.Osobiście nie obchodzą mnie idiotyzmy z IPNu i GW,potrzebujemy choć trochę zwykłej inteligencji.Czy nie macie wrażenia,że to co się dzieje ma w swoim
rodowodzie powtórkę z rozrywki roku 89.Może nie tak spektakularną jak rozdawnictwo stanowisk Wałęsy,ale chyba tylko dlatego iż do demontażu gospodarki nie pozostało już zbyt wiele.Ale to podobieństwo ma oparcie w ocenie ludzi którzy te nowe stanowiska otrzymują.Ten sam sort co w roku 90.No i to wieczne chlapanie ozorem.Prezes musiał szukać chyba z gromnicą przez 8 lat podobnych egzemplarzy do obsady min obrony,i MSZ.Obawiam się,że jeśli za kilkanaście lat nastąpi IV rozbiór Polski,to właśnie ci ludzie będą mieli w tym spory udział.Nie umniejszając "zasług" bonzuf PO.Etos to etos.Ciekawe kto wtedy będzie protestował.
-
2016/04/01 11:48:28
He Tonette,
mądryś - alternatywę, ale jaką? Sam napisałeś, że ci, którzy mogliby coś zrobić najbardziej sensownie "zostali wycięci w pień, lub dokładnie spluci" i ja się z tym absolutnie zgadzam.
Ja alternatywy nie mam - jedyną alternatywą jest ulica i niezgoda na Zbawiciela. Co będzie dalej..., nie mam bladego pojęcia. Pomysłu też nie mam.

liczniki

 Dodaj do Google stat4u free counters