Blog > Komentarze do wpisu

Ciemny lud to kupi

„Z tym Wehrmachtem to lipa, ale jedziemy w to, bo ciemny lud to kupi” – miał powiedzieć Jacek Kurski w październiku 2005. roku, tuż przed wyborami. I kupił. I teraz też kupuje podobne kłamstwa i wymysły. Najgorsze jednak jest to, że najprawdopodobniej będzie te niedorzeczności kupował dalej.

Może się to wydawać dziwne i nieprawdopodobne, ja jednak uważam, że tak właśnie będzie. Powodów jest co najmniej kilka.

Taki scenariusz przecież, a więc łykanie przez większość społeczeństwa kłamstw, demagogii, populizmu, nacjonalizmu i rządów silnej ręki już się sprawdza w kilku krajach. Ot, choćby w Rosji, Na Białorusi i na Węgrzech, czy w Turcji. Taki scenariusz może się ziścić w USA, czy we Francji. I jeśli nawet w tych dwóch ostatnich krajach owa opcja polityczna przegra, to z pewnością nie będzie to przegrana spektakularna – miażdżąca, ale minimalna, bardzo niewielka.

Jarosław Kaczyński idzie taką samą drogą, jaką po władzę szedł przed laty Władimir Putin. Oczywiście Zbawiciel w żaden sposób nie chce się na Putinie wzorować, ale tak właśnie robi. Powołuje się na przykład Viktora Orbana, tyle, że Orban właśnie poszedł drogą Putina. Orban tego Kaczyńskiemu nie powie, a Kaczyński albo o tym nie wie, albo wie i udaje, że nie wie.

Tak więc i w Rosji i na Węgrzech i w Turcji i w Białorusi mamy quasi demokrację i jednocześnie monopol jednej partii i jednego wodza na kształtowanie całego życia polityczno-społecznego w tych krajach. I nawet nie trzeba tam fałszować wyborów, bo suwerenowi się taka władza podoba. Władza pokazująca wyższość, ważniejszość ich narodu, ich kraju nad innymi. I przecież owe narody doskonale wiedzą, że ich demokracja jest tak naprawdę „nibydemokracją”, a przywódcy ich krajów to dyktatorzy w różnym stopniu zaawansowania dyktatorzy. I nie inaczej jest w Polsce, choć u nas „nibydemokracja” dopiero powstaje”. I powstanie, bo część narodu tego chce. To co, że mniejszość, ale mniejszość bardziej zdyscyplinowana w wyborach niż większość zwolenników demokracji, mniejszość znacznie głośniejsza i skuteczniejsza od prodemokratycznej większości. Nawet część „demokratów” w Polsce, ta która nie wie tak naprawdę czego chce (poza kilkoma kwestiami – czyli Kukiz’15), w czambuł popiera prodyktatorskie działania Kaczyńskiego i jego partii.

Ludzie nie mają pojęcia, że ręczne sterowanie wymiarem sprawiedliwości, które obecnie tak się im podoba, tak naprawdę jest gwoździem do trumny demokracji. Ale że do tego doszło, nieocenione zasługi położyły rządy PO/PSL. Z prostego powodu – po zniewoleniu wielu prokuratur, prokuratorów, sędziów przez Ziobrę w latach 2005 – 2007, następna władza nie zrobiła nic, aby ową sytuację uzdrowić, przywrócić do normalności. PiS nadal pozostawało silne, Kaczyński wciąż się odgrażał nowej władzy, a pisowsy prawnicy bez najmniejszych przeszkód robili swoją robotę, czyli kontynuowali „program ideologiczny” PiS w wymiarze sprawiedliwości. Nie do pomyślenia było niezrobienie porządku w wymiarze sprawiedliwości przed oddaniem prokuratury Andrzejowi Seremetowi. Porządku, czyli zlustrowaniu działalności niezgodnej z zasadami niezależności i niezawisłości, pisowskich funkcjonariuszy wymiaru sprawiedliwości. I po zlustrowaniu, odpowiedniego zweryfikowania. Dziś, w związku z tym zaniechaniem, Ziobro nie musi budować ręcznego sterowania zupełnie od nowa – powrócił na, w dość dużej mierze swoje, stare śmieci. Podobnie zresztą było z wojskiem – pamiętam doskonale niechęć najwyższej kadry oficerskiej wobec ministra Bogdana Klicha. Ta kadra wolała być bliżej Lecha Kaczyńskiego. Dlaczego? To proste, olewając wojsko, bezpieczeństwo Polski i tak mieli łatwiejsze awanse i zaszczyty. O tym, że olewali świadczą choćby dwie katastrofy – z Mirosławca i Smoleńska. Gdyby owi oficerowie pochylali się z troską nad tym do czego byli powołani, nie doszłoby do tragedii w Mirosławcu, a w katastrofie smoleńskiej nie zginęłoby całe dowództwo wojskowe Rzeczpospolitej. I władze PO/PSL, podobnie jak z sądami, nic z tym nie robiły. I nie robiły w służbach specjalnych, gdzie np. Mariusz Kamiński przez cały czas miał swoich oddanych ludzi. Kapusiów zresztą, którzy donosili mu o wszystkim, co się w CBA działo.

PiS, Kaczyński przez całe rządy PO/PSL był kompletnie bezkarny, mógł mówić wszystko, co tylko zapragnął, a po katastrofie smoleńskiej jeszcze więcej. Mógł wygrażać, mógł kłamać, mógł obrażać i upokarzać, mógł wszystko. Brak jakiejkolwiek reakcji sprawiało, że owo wszystko oznaczało wszystko w sensie dosłownym. I nigdy nie ruszała go policja, prokuratura, sądy. I wyłącznie słowa politycznych przeciwników PiS były reakcją na „wszystko” Kaczyńskiego. I nawet owe słowa – reakcja na „wszystko” odbierane było przez media, jako „wzajemne okładanie się PO i PiS”. To niewątpliwy, potężny wkład mediów w obecnie kształtująca się w Polsce quasi demokrację.

Jest da mnie absolutnie oczywiste, że wielkość i pierwszoplanową pozycję Jarosława Kaczyńskiego wykreowały media i nie mam tu na myśli mediów pisowskich (chciałem napisać „propisowskich”, ale takie nazewnictwo mediów uznaję za owijanie w bawełnę). Wystarczy porównać wywiady. Otóż w wywiadach np. z premierem Donaldem Tuskiem, Ewą Kopacz, czy nawet Bronisławem Komorowskim dziennikarze się specjalnie nie cackali – dociskali, przerywali, jak każdemu szeregowemu członkowi partii, dopytywali, itd. Wywiady z Kaczyńskim, choć prawie ich nie było, były traktowane przez samych dziennikarzy jak ekskluzywne audiencje u jakiegoś nadczłowieka, nadkróla. Przerwanie łaskawcy byłoby… niewybaczalnym nietaktem. nie do pomyślenia. Podobnie jak trudne pytania, a raczej dopytywania po wymijającej, lub pustej odpowiedzi. Jestem przekonany, że gdyby Kaczyński, w ostatnich kilku latach zgodził się na wywiad w jakiejś mainstreamowej („polskojęzycznej”) stacji telewizyjnej pod warunkiem, że dziennikarz będzie klęczał – dostałby zgodę! Może przesadzam, ale nawet jeśli, to niedaleko odbiegam od prawdy, z jakim namaszczeniem, powagą i poczuciem ważności i znaczenia politycznego, traktowany jest przez media poseł Jarosław Kaczyński. Przez te same media, które utyskują nad jego ciągotami autokratycznymi, które wytykają jego kłamstwa i krytykują jego działania. jakaś medialna schizofrenia – choroba, która w ogromnym stopniu przyczyniła się do tego, jaka dziś jest Polska.

Ciemny lud to kupował, kupuje i będzie kupował. Tak samo jak w Rosji, Białorusi, na Węgrzech i w Turcji. I podobnie jak u nich, poparcie dla rządzących nie tylko nie spada, ale ciągle wzrasta i się umacnia (Orban ma trochę kłopotów, ale całkiem możliwe, że sobie z nimi poradzi). Nie ma się więc co dziwić, że tak dla PiS, jak dla Dudy poparcie wciąż jest silne, a nawet rośnie.

I nie pomogą żadne KOD-y, Wałęsy, nawet rosnący dług publiczny. I nie pomoże wałcząca ze sobą opozycja. I nie pomogą ślamazarne, pozorne działania Unii Europejskiej. I nie pomogą jawne kłamstwa Andrzeja Dudy, rozmyślnie i celowo pogłębiającego podział Polaków. Ani nie pomogą niezbyt dobre wyniki ekonomiczne rządu „premier” Szydło. Ratunek może przyjść tylko z zewnątrz, niezależnie od nas.

Uważam, że ratunek, czyli odsunięcie PiS-u od władzy może się ziścić, albo przez wypalenie się władzy – brak nowych inicjatyw prospołecznych na skutek braków finansowych, albo, co bardziej prawdopodobne, przez głobalny kryzys gospodarczy (ekonomiczny), który jest coraz bardziej prawdopodobny (od jakiegoś czasu dzieją się wzmożone ruchy spekulacyjne na zachodzie, a to może zwiastować rychłe pęknięcie bańki i w konsekwencji kryzys). Ale nie liczyłbym na to, żeby nawet w takiej sytuacji Jarosław Kaczyński stracił rezon. Pamiętajmy, że po wprowadzeniu sankcji na Rosję, określona retoryka Kremla nie tylko nie osłabiła, ale wręcz wzmocniła notowania Putina w Rosji. Polskie społeczeństwo jest jednak bardzo chciwe, a zniechęcona do Polski Unia może sprawić, że utrudnione np. wyjazdy na zachód za pracą, przymusowe powroty, np. z UK, wzrost bezrobocia w kryzysie może ostudzić miłość suwerena do PiS-u.

Swoją drogą…, trzeba było dopiero afery reprywatyzacyjnej, żeby PO dostrzegło pożyteczność argumentu pt. „Mieliśmy kryzys”, przy okazji braku uchwalenia ustawy reprywatyzacyjnej. Przez obydwie kampanie wyborcze na temat kryzysu milczeli jak zaklęci, choć była to wymarzona wręcz linia obrony na ataki typu: „Nie dali!”, „Nie kupili”, „Nie sfinansowali”, „Nie podwyższyli”, itp.

Nie napisałem niczego o zasługach kościoła dla PiS-u, ale te są oczywiste. Kościół jednak może się przestraszyć faszyzujących narodowców i spowodować otrzeźwienie. Bo, że nacjonaliści się zradykalizują, to pewne – już widać tego symptomy aż nadto.

Co więc nam pozostało? Czekać na odpowiedni moment i dopiero wtedy ruszyć z KOD-ami, Wałęsami, itp. Teraz może to spowodować jedynie wzmożenie agresji PiS-u i skrajnej prawicy – w zasadzie rozwiązanie niezłe, aby PiS i prawica same się zaorały, ale szkoda krwi, ludzi i powtórki z historii. Co nie oznacza, że nie powinniśmy podnosić dumnie głów i żądać normalności. PiS, narodowcy musza czuć nasz oddech – będą popełniali błędy. Im ich więcej, tym bardziej przydadzą się w przyszłości – ku przestrodze dla nich i potencjalnych naśladowców.

Cierpliwość, choć to bardzo trudne, paradoksalnie jest naszym sprzymierzeńcem. Bo nie chodzi o to, żeby wygrać z PiS o 2, 4, albo 7%, ale o to, żeby je na dobre zaorać.


 

środa, 31 sierpnia 2016, andy_lighter

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: wind, *.play-internet.pl
2016/08/31 18:22:42
Świetny tekst,celny i precyzyjny Andy.Krew się burzy i szlag mnie trafia, bo w Polsce coraz ciężej się oddycha, nie tylko mnie i Tobie.Karne pisowsko-radyjomaryjne wojsko z kraju i zza oceanu poszło na wybory, więc obudziliśmy się w innej Polsce z ręką w nocniku.Ja mam czyste sumienie bo byłem,głosując jak zwykle na mniejsze zło.Mam już swoje lata i żałuję straconego czasu który ucieka,aby Polska znów znormalniała.Podstawa-zdelegalizowanie PiS,przykładne ukaranie winnych,zerwanie,wypowiedzenie konkordatu.Trzym się i pisz!

-
2016/08/31 18:50:55
@Wind,
wielkie dzięki.
Właśnie..., żal straconego czasu. Ja też mam już swoje lata i też mi tego czasu cholernie żal. Ale wolę cierpliwie czekać niż się bić, bo z tego nic dobrego nie wyniknie.
Gdyby jeszcze uczciwie "sędziowie" (czyt.: media) oceniły kto zaczął, kto jest winien i dlaczego, ale jak znam życie, znów byłoby "okładają się nawzajem kijami i nożami...".
Uważam, że PiS-u nie da się zdelegalizować, chyba, żeby udowodniono celowe łamanie konstytucji, zmuszanie prokuratorów i sędziów do określonych postaw (nakazywanie takich, a nie innych wyroków), itp. Sędziowie w tym kraju nigdy się na to nie odważą, a prokuratorzy to już w ogóle. Na zerwanie konkordatu też nie ma szans, tym bardziej, ze u władzy jest "Lewicowy Franciszek".
Nie wierzę więc w zdelegalizowanie , ale jak najbardziej możliwe jest zmarginalizowanie (maksymalne) roli PiS. I Kościoła też, jak najbardziej. Tylko potrzeba cierpliwości.
Pozdrawiam.
-
2016/08/31 20:55:29
Dawno przestałam rozumieć rodaków. Dopada mnie za to konstatacja, że jako naród nie zasługujemy na wolność. Te wszystkie romantyczne bzdury o pragnieniu wolności, jakie Polacy mają ponoć we krwi są nadęte i śmieszne. Dorobiliśmy się wolności i co? Gucio. Nie wiemy, co z nią zrobić. Słucham dzisiejszych popłuczyn po Solidarności i słyszę, że ludzie zostali zdradzeni. Nie, że się pogubili, nie mieli pomysłu na życie, bali się ryzyka a przede wszystkim wzięcia odpowiedzialności za własne życie. Nie. Zostali zdradzeni! A ten, kto sobie poradził, to złodziej. Niestety, Polacy w swej masie mają naturę raba. Chłop pańszczyźniany tkwi w niej tak głęboko, że nie ma szans aby go wykorzenić. To nie tylko zasługa 50 lat komuny, to wieki niewolnictwa, zginanie karku przed "panem, wójtem i plebanem" sprawiają, że ludzie nie chcą wolności, bo wolność to odpowiedzialność. Stąd ta tęsknota za "rządami silnej ręki", fascynacja dyktaturą, niech się kto inny stara, ja co najwyżej sobie ponarzekam. Smutne to wszystko. Jedyne, czym się pocieszam to myśl, że przecież nic nie trwa wiecznie. Tylko tych lat nie odda nikt i tego szkoda... Pozdrawiam.
-
2016/08/31 22:19:39
@Kiko,
dzięki za niezwykle celny i cenny komentarz. Rzeczywiście Polacy nigdy nie radzili sobie z wolnością. A już w ostatnich niespełna trzystu latach wręcz się tego braku wolności "prosili".
Polacy umieją pięknie tęsknić za wolnością. Nie potrafią być wolni, bo głupieją. Wolność daje im poczucie władców Europy (świata?). Przynajmniej tak to wygląda jeśli patrzeć na to, co dziś robi, mówi nasza władza.
Pozdrawiam również.
-
Gość: mbpPolka, *.dynamic.chello.pl
2016/09/01 14:54:22
"..... nieocenione zasługi położyły rządy PO/PSL. Z prostego powodu po zniewoleniu wielu prokuratur, prokuratorów, sędziów przez Ziobrę w latach 2005 2007, następna władza nie zrobiła nic ..."
Nie postąpili tak jak to PiS uczynił i będzie czynił dalej. Nawet jakby przewrócili ten system do góry nogami to dzięki mediom, o ktorych dalej napisałeś, PiS mógłby wygrać te wybory i zrobić to co robi. Byłoby tylko więcej zamieszania w ciągu krótszego czasu. Był kiedyś projekt ( częściowo realizowany) zawodowych urzędników niezależnych od opcji politycznych. Niestety, partyjnych kolegów i ich znajomków zawsze jest więcej niż miejsc do obsadzenia a mentalność w narodzie taka, że jeżeli my korzystamy to dobrze jeśli inni to złodzieje.
-
2016/09/01 15:12:01
@MbpPolko,
w zasadzie masz rację, ale nie jest do końca pewne, czy gdyby PO/PSL były bardziej stanowcze, wyraźnie tłumaczyli społeczeństwu co i dlaczego robią (a czego niestety nie zrobili z wymiarem sprawiedliwości), media byłyby im bardziej przychylne. Bo media w Polsce są chore - boją się silnych i odważnych, kosztem tchórzliwych. A wtedy mogłoby się wszystko inaczej potoczyć, tym bardziej, że ludziom pokazano by, że to nie głupia zemsta, ale sprawiedliwość.
Projekt zawodowych urzędników się w Polsce nigdy nie przyjmie. Z powodów, które przytoczyłaś.

liczniki

 Dodaj do Google stat4u free counters