Blog > Komentarze do wpisu

Co dalej z aborcją

Kobiety i mężczyźni protestują przeciw procedowaniu w sejmie nad projektem restrykcyjnej ustawy antyaborcyjnej. W poniedziałek ów protest przybrał formę „strajku islandzkiego”. O co idzie?

Rzecz (ów projekt ustawy) dotyczy całkowitego zakazu aborcji, od chwili poczęcia. I karania, ale nie o karanie mi chodzi, bo nawet PiS się z tego wycofuje, kobiet poddających się aborcji i lekarzy ich dokonujących. Skoro nie chodzi Mi o karanie, to znaczy, że chodzi o „obronę życia od chwili poczęcia”.

Rzadko zabierałem głos w tej sprawie, na zasadzie „bo mnie to nie dotyczy”. I teoretycznie nie dotyczy mnie aborcja , ale tak samo nie dotyczy mnie kwestia sześciolatków w szkole, albo pedofilii w kościele. Zaczyna mnie dotyczyć, jeśli prawo do aborcji przełożyć na prawo do godności kobiety, prawo do ochrony życia i zdrowia kobiety (żony, matki, siostry, sąsiadki…), prawo do wolnego wyboru, czy wreszcie najważniejsze – prawa do niewtrącania się ochrony życia intymnego i prawa własności do własnego ciała.

W zasadzie nie miałam zdania na temat aborcji i właściwie uważałem, że obecny kompromis, skoro jest, niech już będzie. Dziś tak nie uważam. Ten kompromis jest zgniły – jak uważaj część protestujących i ja się z tym zgadzam. Bo jest czymś w rodzaju usankcjonowania sytuacji „zjeść ciastko i mieć ciastko”. Do takiego poglądu przyczyniły się m.in. słowa zastępcy Rzecznika Praw Obywatelskich, zwracającego uwagę na absurd ochrony życia od poczęcia i śmierci człowieka.

Otóż śmierć pnia mózgu, czyli zaprzestanie pracy neuronów w mózgu. Wtedy kończy się życie człowieka. Organy mogą „żyć” (serce bije, płuca pracują, tak jak wątroba, itp.) przez jakiś czas, sztucznie podtrzymywane, ale życie człowieka jako człowieka już nie istnieje. Istnieje serce, wątroba…, ale „człowiek” już nie, bo „nie ma mózgu”. W identycznej sytuacji, czyli w sytuacji kiedy istnieje życie (tak jak wątroba u wentylowanego  trupa), ale nie ma mózgu, obrońcy życia jak niepodległości bronią statusu tej  formy życia (nawet dwóch komórek) jako życie człowieka. Jest tu więc pewna forma schizofrenii – z jednej strony „nieobecność mózgu” oznacza śmierć, z drugiej, życie człowieka.

I wracając do „ciastka”, czyli do obecnego, tak bronionego przez Platformę Obywatelską kompromisu, brzmi on mniej więcej tak: „Nie wolno zabijać dziecka od poczęcia, ale czasami wolno zabijać”. No to ja się pytam, jak to właściwie jest? „Nie wolno zamordować dziecka bez mózgu, które urodzi Chazan, bo za późno podjęto decyzję o zamordowaniu, ale wolno zamordować zdrowe dziecko, bo powstało w wyniku gwałtu”. Totalna niekonsekwencja, totalny brak logiki, totalna ZGNILIZNA MORALNA.

I to jest dowód na to, że obecny kompromis jest po prostu głupi i nie powinien mieć racji bytu. Jest moralnym oszustwem, bo z moralnością, nie ma kompletnie nic wspólnego. Śmieszy mnie, kiedy umiarkowani (rozsądni) katolicy uważają ten kompromis za dobry, bo i wilk syty i owca cała. Bo dla mnie to zwykłe oszustwo.

Takim samym oszustwem jest konieczność mrożenia (w nieskończoność) zarodków z procedury in vitro. Nie wiem dlaczego nikt, przy okazji sporu o aborcję (sprowadzającego się w części do sporu „od kiedy życie płodu jest człowiekiem”), o tym nie wspomina. A właściwie wiem – po to, aby nie drażnić lwa. koszty mrożenia dwóch zapłodnionych komórek jajowych są ogromne, a efektem tego kretynizmu prędzej, czy później będzie albo wyrzucenie ich do kanalizacji w nieokreślonej przyszłości, albo…  nie wiem, załadowanie potężnego kontenerowca pojemnikami z zamrożonymi zarodkami i… No właśnie, i co? I pływanie statków-widm, albo zatapianie ich, składowanie gdzieś tam przewożonych pojemników, czy co tam kto sobie wymyśli.

To jest najzwyczajniej w świecie chore.

Obrońcy życia od poczęcia oczywiście umieścili w swoim projekcie nakaz działań osłonowych, konieczność zapewnienia opieki nad dzieckiem i matką, po urodzeniu chorego dziecka. Tyle tylko, że przepisy sobie, a życie sobie. Koszty, ale i organizacja takiej opieki byłyby trudne do wyobrażenia i praktycznie nie ma możliwości udźwignięcia tego problemu. Nie tylko finansowego, ale i organizacyjnego. Pomijając już fakt, że kobiety zmusza się do heroizmu, przynajmniej moralnie, jak ci obrońcy sobie to wyobrażają?

Dziecko musiałoby mieć całodzienną opiekę specjalistyczną (pielęgniarki, lekarze w domu?), hospicja, miejsca w szpitalach specjalistycznych. Musiałyby mieć darmowe, lub tanie, bardzo drogie dziś leki. Szeroki dostęp (darmowy lub prawie darmowy) do wszelkiego rodzaju instrumentów ułatwiających życie dziecku (windy, podjazdy, łóżka, środki higieny…, można wymieniać w nieskończoność), itd., itd., itd. Byłoby to nie do spełnienia, jeśli wziąć pod uwagę fakt, że dzieci niezdolnych do jakiejkolwiek samodzielnej egzystencji (a potem dorosłych ludzi), znacząco by przybywało wskutek zakazu aborcji. Co za tym idzie, znacząco ubywałoby bohaterskich kobiet (opiekunek) mogących pracować, opiekować się pozostałymi dziećmi w rodzinie, itd. Brak chociażby jednego z tych (i innych, niewymienionych) elementów, to zmuszanie kobiety do bohaterstwa, ograniczenie lub pozbawienie ich praw do samostanowienia.

Obrońcy życia nieprawdopodobnie manipulują opinią publiczną, sprowadzając „prawo do aborcji” do kaprysów wyzwolonych feministek. i Społeczeństwo to kupuje. Z łatwością manipulacja np. Ordo Iuris trafia na podatny grunt, ponieważ organizacja ta znakomicie manipuluje emocjami. Świadectwa kobiet zaś, których życie zamieniło się w piekło na skutek odmowy aborcji, albo ich opowieści o koszmarze związanym z walką o prawo do aborcji np. płodu bez mózgu, uznawane są za zmyślone na użytek lewackiego bezbożnictwa, lub jako objaw braku empatii dla życia człowieka.


Tymczasem prawda jest taka, że kobiet dokonujących aborcji „bo tak im się podoba”, jest zapewne ułamek promila, spośród wszystkich, które aborcji się poddają. Bo to jest zawsze (prawie zawsze) decyzja podejmowana z powodów najtrudniejszych dla tych kobiet, dla ich rodzin i dla ich dalszego (jeśli w ogóle) życia.

Kompletnym nieporozumieniem jest, moim zdaniem, kreowanie się na czarnym proteście partii politycznych (analogicznie jak kreowanie się ich na marszach KOD-u). Panie posłanki, mimo szczerych chęci, ów protest odwiarygadniają.

Jak bowiem nazwać wystąpienie Joanny Muchy z PO (którą bardzo lubię), opowiadającej się za „niezabijaniem, ale czasem zabijaniem”, która to dla tych urodzonych nie zrobiła nic – przypominają mi się protesty kobiet opiekujących się dziećmi w sejmie i dorosłych pod sejmem)?
Jak nazwać wystąpienie wicemarszałkini sejmu, namawiającej zebranych do skandowania „Precz z dyktaturą kobiet”? Tłumaczono, że to lapsus językowy – to bzdura, żaden tam lapsus, a parcie na szkło, podparte kompletnym nieprzygotowaniem. Gdyby to był lapsus, ktoś zwróciłby jej na to uwagę, tymczasem organizatorzy, niczym bezmyślne papugi moderowali skandowanie „”Precz z dyktaturą kobiet”. Jak można pomylić dyktaturę kobiet z dyktaturą wobec kobiet, albo z dyskryminacją kobiet? To tak jakby pomylić mercedesa z rowerem typu składak. Prawicowe media natychmiast podchwyciły temat i miały niezły ubaw, czemu się zresztą nie dziwię. Czy przypadkiem my nie śmiejemy się do dziś z kaczyńskiego „Nikt nam nie wmówi, że białe jest białe…”?

Skąd się wziął w ogóle ten temat? Dla mnie to jasne jak budowa cepa. Kościół Katolicki. Polska jest ostatnim w Europie okopem, w którym Kościół Katolicki broni swojego dotychczasowego status quo. Czyli ostatnim miejscem, w którym ma wpływ na sprawowanie władzy i nieskrępowany dostęp do finansowych roszczeń na swoją korzyść. Jeśli nie obroni w Polsce swoich wpływów, to przestanie mieć rację bytu (czyli władzę) w Europie. A od tego już tylko krok, zresztą konsekwentnie konieczny, do pozbawienia go, poprzez nacjonalizację lub reprywatyzację świecką ich stanu posiadania.

Jeśli Kościół straciłby wpływ na władzę, wskutek liberalizacji aborcji (a potem na zasadzie kuli śnieżnej…), PiS straciłby przygniatającą część swojej światopoglądowej, propagandowej mocy, czyli fundamentu swojego istnienia.

Liberalizacja prawa do aborcji, to kwestia czasu. Tak jak kwestią czasu było to, że ziemia jest okrągła i że krąży wokół słońca.

poniedziałek, 03 października 2016, andy_lighter

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2016/10/03 15:35:34
Zgadzam się z poglądem, że człowiek to nie jest zapłodniona komórka, która jeszcze się nie zagnieździła w ciele kobiety a na końcu pojawia się w brzuchu kobiety człowiek. Gdzieś pomiędzy pojawia się przejście od braku człowieczeństwa do człowieka. Są jakieś momenty krytyczne typu niemożność samodzielnego życia (gdzieś koło 24 tygodnia) czy odczuwanie bólu. Uważam, że znacznie lepiej poszukać tej granicy.

I zgadzam się że tak jak kościół palił za wyznawanie tego że ziemia jest okrągła (a potem nie przeprosił) tak kiedyś zgodzi się na aborcję
-
2016/10/03 17:01:48
@40cztery,
też mi się wydaje (chciałem nawet to napisać, ale by się tekst wydłużył), że będzie musiała być znaleziona granica "stania się człowiekiem".
A Kościół..., jak zwykle, nie będzie miał wyboru, tak jak z wieloma kwestiami w przeszłości.
Ciekawy jestem co dzisiaj Kościół sądzi o swojej własnej niegdysiejszej obronie "płaskiej ziemi". Pewnie się śmieją. Z samych siebie się śmieją, czyli szczyt obłudy.
-
2016/10/03 18:20:16
Z tą granicą to prosta sprawa. Płód staje się człowiekiem, gdy popłynie prąd. Okablowanie, czyli połączenia neuronowe powstają gdzieś koło 22 tygodnia. Od tego momentu zakładamy, że powstał samodzielny byt, zdolny do życia, a przede wszystkim czucia i myślenia. I to nie są żadne tajemnice, tylko wiedza. Czas, by to wiedza, a nie fanatyzm zaczęła decydować.
-
2016/10/03 18:35:22
No jasne @Starszy,
neurony zaczynają działać. Tyle tylko, że trzeba jeszcze to usankcjonować.

A poza tym, nawet później też powinna być dostępność do aborcji w wyjątkowych przypadkach (patrz: przypadek dziecka "urodzonego przez Chazana", chyba 2 lata temu).
-
2016/10/03 20:23:17
Jest nawet teza św Tomasza, że do 12 tygodnia to nie jest człowiek.
-
2016/10/03 20:45:54
@40cztery
To nie jest teza, tylko regularny dogmat o opóźnionej animacji, który obowiązywał w KK setki lat, aż do 1914 r. Z tym, że nie 12 tyg, tylko bodaj pięć dla chłopców i siedem dla dziewczynek. Od czapy, ale dużo rozsądniej niż równoczesna animacja promowana teraz.
-
2016/10/03 21:09:01
Zawsze coś. I masz rację że różny dla kobiet i mężczyzn ... tylko skąd on wtedy wiedział jaka jest płać przyszłego dziecka?
-
2016/10/05 10:01:49
prolajferzy zaiste zręcznie manipulują pojęciem "człowieczeństwa"... raz chodzi o system organiczny z genotypem małpy z rzędu Naczelnych, z gatunku Homo sapiens, raz o podmiot prawny... dodając do tego tkliwe granie na emocjach "bezbronną istotką", wsparte basem oxymoronu "dziecko nienarodzone" otrzymujemy na outpucie produkt propagandowy w pełni zasługujący na "Nagrodę Goebbelsa"...
no, i raz na jakiś czas jakiś mózg nim uprasują... co prawda szczyt powodzenia ten trick ma już za sobą, ale odkręcenie skutków jeszcze potrwa...
...
chwilowo pisuję niezalogowany, mam drobną różnicę zdań z Blox-em...
pozdrawiać :)...
-
2016/10/06 11:07:53
Nie mogę wyjść z podziwu pKanalio,
jak przeciwnicy prolajfowców nie umieją w ciągu 30 sekund zaorać głupot przez nich głoszonych. Przecież to jest proste (i łatwe) jak budowa cepa.
-
2016/10/06 12:01:31
Na szczęście durny projekt został odrzucony
-
2016/10/07 01:23:37
@Andy...
to jest proste, istotnie... dla mnie i nie wątpię, że dla Ciebie... problem w tym, że wielu oponentów prolajfu daje sobie narzucić żargon prolajfu, wkręcić się w krąg pojęć, który prolajf tworzy... tu tkwi słabość niejednego z nich, brak asertywności... jak patrzę na ten temat historycznie, to ćwierć wieku temu wielu dało się zaskoczyć tym żargonem, tą "narracją" /jak to się teraz modnie mawia/... coś po prostu zostało zgubione, przegapione w tamtych czasach...
zauważ jeszcze jedną rzecz... co prawda optymistycznym jest, że tak wielu biorących udział w protestach protestowało de facto przeciw obecnej ustawie... niemniej równie wielu z nich uznaje ją za stan normalny... czyli prolajfowe pranie mózgów odniosło pewien skutek przez te lata...
niestety wiele osób deklarujących utożsamienie się z "pro choice thinking" w następny zdaniu klepie bezmyślnie ogólnikową formułkę "aborcja to zło"... owszem, sam uważam, że aborcja może być złem, gdy jest niefachowo przeprowadzona szkodząc tym samym kobiecie... ale jak wielu ma odwagę głośno stwierdzić, że aborcja jako taka jest moralnie neutralna, a ewentualna ocena na "plus" i "minus" zależy od różnych detali tego zabiegu?...
reasumując, to po poniedziałku, gdy byłem na Krakowskim Przedmieściu obserwując ludzi i wykonując nieco rozmów z nimi, wybitnie podskoczył mi poziom optymizmu w temacie, ale nadgryzionego niestety pewną dozą pesymizmu z powodów jak wyżej...
-
2016/10/09 13:31:24
"Totalna niekonsekwencja, totalny brak logiki, totalna ZGNILIZNA MORALNA."

Nie zgadzam się z Tobą. Każda zasada może mieć - i często ma - jakiejś wyjątki. Ja jestem właśnie za tym kompromisem. I nawet nie dlatego, że dla mnie zarodek to człowiek. To jakaś forma życie, choćby i przedludzkiego, ale jednak nie totalnie zwierzęcego, jak w przypadku kota czy psa. Sprzeciwiam się aborcji bardziej z przyczyn bardziej "duchowych" niż moralnych. Ale w pewnych sytuacjach bym ją dopuściła. Dzisiejsze prawo, choć dla Ciebie nielogiczne, wydaje mi się najrozsądniejsze.

A ten mem o nie robieniu tego, co uważamy za złe, ale przyzwalaniu na to innych - jest zwyczajnie głupi. Czy gdyby tkwiło na nim jak byk: "Nie podoba Ci się maltretowanie zwierząt? Nie maltretuj!" wraz z końcowym komunikatem, by dać innym wolny wybór, też byś temu przyklasnął?
-
2016/10/09 13:45:31
PS. Piszesz, że zorganizowanie opieki nad upośledzonymi dziećmi to rzecz zbyt trudna i kosztowna. Przepraszam, a czy to nie jest JEDYNA droga, jaką ludzkość powinna podążać? Czy nie powinniśmy starać się zapewniać coraz lepszej opieki, rehabilitacji oraz warunków do życia słabym, kalekim, starym i bezbronnym? Nie na zasadzie "My wam nieba przychylimy", ale na zasadzie, że należy pomagać i wspierać. I mają się tym zajmować nie tylko prywatne organizacje, ale i państwo. Prawo ma wspierać lub wręcz narzucać budowę podjazdów, kibli dla niepełnosprawnych, specjalnych ośrodków, etc. Tak jak powinno wspierać nieletnie matki z domów dziecka oraz poprawczaków, by te nie musiały oddawać po porodzie dzieci do rodziny zastępczej i odzyskiwać ich po 18-tce (jeśli w ogóle). Tak jak powinno ścigać przemoc i wykorzystywanie w domach dziecka czy placówkach opiekuńczych. Tak jak powinno zapewnić środki na leczenie onkologiczne, zamiast pozwolić pacjentom zdychać w kolejce na chemioterapię.

Czego nie powinno robić? Fundować alkoholikom oraz narkomanom więcej niż trzech odwyków. Kto po raz czwarty wróci do nałogu i zacznie pod wpływem łamać prawo - eutanazja. W warunkach polskich byłoby to zadźganie łopatą. Nie powinno refundować in vitro. Nie powinno wydawać grosza na przepychanie jakiejkolwiek ideologii, czy to katolickiej i patriotycznej, czy tzw. postępowej. Nie powinno wspierać Kościoła. Etc, etc.
-
2016/10/12 12:45:13
@Kiro,
w takim razie w kwestii kompromisu pozostaniemy przy swoim.
Ja uważam, że dostatecznie rozwiniętego płodu zabić nie można, bo to morderstwo. Ale "kłótnie moralne", na temat: co ważniejsze - kilka komórek, czy życie kobiety jest dla mnie objawem bestialstwa i upokarzania człowieka (kobiety), a nie moralności.

Twój drugi komentarz to marzenia o idealnym świecie. Jak każda utopia, jest to NIEREALNE.
A w tym memie, twoja wstawka o maltretowaniu zwierząt, to już totalna manipulacja. Co ma wspólnego maltretowanie zwierząt, z (np). "zakazem jedzenia jajek, bo to kury są, a zwierząt nie będziemy zabijać". Humanitaryzm dotyczyć może kury, ale nie jajka (np. u wegetarian).
-
2016/10/12 16:27:02
@ Andy_Lighter

Nierealne to się mogły wydawać "małżeństwa" gejowskie. A jednak je wprowadzono. Tak samo wprowadzi się wiele prawdziwych ulepszeń. Potrzeba czasu i pieniędzy, no i mądrości zarządzających tymi pieniędzmi, ale to jedyna droga.

Nigdy nie twierdziłam, że życie kobiety jest mniej ważne od życia choćby i rozwiniętego płodu.
-
2016/10/12 17:04:40
Będziesz miała Kiro,
obecny, a nawet bardziej sprawiedliwy "kompromis" (sprawiedliwy rzecz jasna dla płodów) - kobiety będą musiały rodzić nawet bardzo zdeformowane dzieci, żeby były ochrzczone - tak zapowiedział Prezes Zbawiciel.
Gratuluję! Wszak chrzest to rzecz święta, nawet dla urodzonego dziecka bez mózgu i z oczami bez oczodołów, spłodzonego przez "niewiernych" grzeszników.
-
2016/10/12 17:25:19
@ Andy_Lighter

Widzę, że ideologia zaciemnia Ci umysł.
-
2016/10/12 18:52:45
Mnie Kiro?
A ja głupi myślałem, że katolikom (bo przecież katolicyzm to ideologia - jak każda religia) i pisowi.

Ja nie wyznaję żadnej ideologii, poza jedną. Się nazywa "zdrowy rozsądek". Zdrowym rozsądkiem jest w tej kwestii dla mnie "ważniejszość" życia I ZDROWA kobiety, niż zagrażającej jej zdrowiu grupie komórek - bez czucia, bez odczuwania czegokolwiek (np. bólu), itd.
-
2016/10/12 19:20:46
Obecny kompromis nie wymaga od kobiety takiego poświęcenia. Problemem jest jedynie zwyrodniała "klauzula sumienia".
-
2016/10/12 21:17:01
@Kiro,
i tu się zgadzamy.
Zwyrodniała klauzula sprawie często, że właśnie ona wymaga od kobiety takiego poświęcenia, nawet gdy nijak nie jest (nie potrafi być) bohaterką. Dziecko umiera, kobieta ma złamaną psychikę do końca życia, a Chazan i Kościół są szczęśliwi.
-
2016/10/12 22:25:47
Chazan zasłonił się "sumieniem" i przyniósł szkodę matce i dziecku. Co to ma wspólnego z obecnym kompromisem, który uważasz za obłudny?

Jednak wolę wierzyć w tę "utopię"...

liczniki

 Dodaj do Google stat4u free counters